web analytics

Brooklyn upamiętnia 30 rocznicę powstania NSZZ “Solidarność”

utworzone przez | sie 29, 2010 | liturgia, Prowincja Nowej Anglii | 0 komentarzy

Od początku swego istnienia (1896) parafia św. Stanisława Kostki na Greenpoincie w Brooklynie w Nowym Jorku jest miejscem nie tylko kultu religijnego ale także przyczółkiem polskiej tradycji, kultury, języka, po prostu polskości po drugiej stronie Wielkiego Oceanu. Przez lata zmieniły się realia, ale nadal jest to jedno z najbardziej polskich miejsc w Nowym Jorku. Co weekend (niedziela) odprawianych jest tutaj 9 Mszy, w tym 6 po polsku, co jest ewenementem na skalę diecezji. W ostatnią niedzielę sierpnia, w przededniu obchodów 30 rocznicy podpisania porozumień sierpniowych i powstania NSZZ „Solidarność” wierni, nie tylko Polacy, zgromadzili się o godz. 11:30 by uczestniczyć w koncelebrowanej Eucharystii upamiętniającej ten jeden z najważniejszych momentów historii Polski.

Liturgii przewodniczył i wygłosił homilię ks. Marek Sobczak CM, proboszcz parafii św. Stanisława Kostki. Koncelebrował ks. Jan Urbaniak CM, wikariusz. W procesji na wejście ministranci i kapłani wprowadzili poczty sztandarowe organizacji polonijnych. Towarzyszyli im przedstawiciele „Solidarności”. Przed ołtarzem umieszczono wieniec z biało-czerwonymi szarfami oraz napisem „Solidarnośc” na środku. Jak zawsze przy wielkich okazjach we Mszy św. uczestniczyli reprezentanci Ligi Morskiej, w charakterystycznych białych mundurach i z pocztem sztandarowym. Obecni byli także przedstawiciele innych organizacji społecznych i kombatantów.

Prezentujemy treść okolicznościowej homilii, w bardzo piekny sposób nawiązującej do wydarzeń z sierpnia 1980 i przypominającej o dziedzictwie, dzięki któremu Polska stała się w pełni niepodległym, suwerennym i demokratycznym państwem, co nie miało by miejsca, gdyby 30 lat temu Duch Pański nie zstąpił i odnowił oblicze ziemi. Tej ziemi.

<<<>>>>
HOMILIA WYGŁOSZONA W CZASIE MSZY ROCZNICOWEJ
(pobierz w wersji PDF)

Czerwiec roku 1979. Ogromna rzesza Polaków zgromadzonych na Placu Zwycięstwa w Warszawie i miliony przed telewizorami z zapartym tchem słuchali homilii Ojca Świętego Jana Pawła II, w której padły znamienne słowa: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”.

Duch zstąpił napełniając serca Polaków nadzieją. Wiatr odnowy powiał z mocą halnego od tatr po Bałtyk. I w sierpniu 1980 roku, z kiełkującej od lat woli niepodległości, narodziła się „Solidarność”, która dała początek wielkim przemianom w Polsce i Europie. Naród polski, przez lata schylony pod ciężarem ustroju totalitarnego, komunizmu, teraz prostował się, mężniał, dojrzewał, uczył się żyć na nowo. Wolność bowiem, tak wytęskniona, okupiona krwią i męczeństwem, więzieniami i zastraszaniem, nie została nam jedynie dana – ale jak nauczał nasz Papież i Rodak zarazem, Jan Paweł II – także zadana. Zaczęliśmy odrabiać zadaną lekcję wolności.

Wielki obrońca Kościoła, Narodu i człowieka, Prymas Tysiąclecia, Stefan kardynał Wyszyński, oceniając powstanie „Solidarności” powiedział: „Obecnie społeczeństwo budzi się z uśpienia i bezwoli, gdyż przypomina sobie odpowiedzialność za Naród, szuka inicjatywy i dróg wyjścia; musimy widzieć przed sobą cały Naród, społeczeństwo, państwo, musimy ratować Naród i rodzinę…”

Kapelan Solidarności, błogosławiony męczennik, ks. Jerzy Popiełuszko wypowiadał następujące słowa: „Nie można mówić o wspólnym budowaniu domu ojczystego, kiedy nie są szanowane ludzkie prawa i poniżana jest ludzka godność”. „Planowana ateizacja, walka z Bogiem i tym, co Boże, jest jednocześnie walką z wielkością i godnością człowieka, bo wielki jest człowiek, dlatego, że nosi w sobie godność dziecka Bożego”.

Cytowane słowa tych trzech wielkich Polaków, patriotów, ”ludzi drogowskazów” – zawierały w sobie istotę Solidarności, tego związku zawodowego, ale także, o ile nie przede wszystkim, związku ludzkich serc i dusz, zawiązku Polaków, dla których najważniejsze stały się słowa: wolność, naród, rodzina, robotnik, wiara.

Jako dziecko, nie rozumiałem tego, że nasza Ojczyzna pozbawiona była wolności, że zniewolone były nasze umysły, serca i ręce. W szkole bezwiednie powtarzałem za nauczycielką historii, że 1956 rok to był wybryk warchołów. Nie rozumiałem wydarzeń w Warszawie w roku 1968. Za to z prawie dumą oglądałem polskie czołgi i wojskowe auta jadące na Czechosłowację. Gdy babcia powiedziała mi o Katyniu nie wierzyłem jej, bo przecież pani nauczycielka od historii mówiła, że takiego miejsca nie ma. Dziwiłem się, ale nie rozumiałem, dlaczego mój tata stracił pracę, a mamę skierowano do szpitala psychiatrycznego na leczenie, bo nie byli w PZPR. Pamiętam, jak nagle z pielgrzymki autobusowej organizowanej przez parafię zrobiły się nici, bo SB zarekwirowała autobus wyrzucając nas na bruk kilka km od miasta. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego powstał KOR i dlaczego policja nas goni i bije pałkami za śpiewanie pieśni patriotycznych. Jako zaufany ministrant byłem świadkiem na ślubie ludzi ubranych w proste ciuchy o 11 w nocy w wyciemnionej kaplicy. Byłem przy tym, gdy SB aresztowała kapłana za wygłoszone kazanie.

Wierzę, że takie wspomnienia ma wiele osób, mających wtedy, inne od narzucanych nam, wartości słów – naród, państwo, ojczyzna… Takie to były czasy, gdy ludziom odbierano wolność, łamano sumienie, pozbawiano nadziei, zabraniano wiary, a na dodatek zapewniano jedynie minimalne warunki egzystencji.

I ludzie podejmowali walkę o chleb i ten plasterek szynki. Lecz z taką samą siłą domagali się wolności słowa, umysłu i wiary. Domagali się Ojczyzny żyjącej w wolności od fałszywych sojuszników. Domagali się praw dla robotnika, godziwie wynagradzanej i bezpiecznej pracy. Domagali się warunków do godnego życia dla rodzin. To można wywnioskować nie tylko z 21 jeden postulatów sierpnia 1980 roku, ale choćby i z słów piosenki Jacka Kaczmarskiego „Mury”, która stała się niejako niepisanym hymnem Solidarności : „Wyrwij murom zęby krat, Zerwij kajdany połam bat, A mury runą runą runą, I pogrzebią stary świat! Aż zobaczyli ilu ich poczuli siłę i czas, I z pieśnią, że już blisko świt szli ulicami miast!”

Umocnieni wielkością, mnogością i mocą ludzi o prawych sercach, założyli Solidarność. I obalili ten mur komunizmu, który odgradzał nas od prawdy i często od Boga. To oni prowadzili strajki umocnieni Bogiem – gdyż to zapraszali kapłana aby był z nimi, aby słuchał ich spowiedzi, aby odprawiał im msze – wszystko na terenie strajkujących zakładów. To oni później zażądali transmisji mszy św. w ogólnopolskim radiu oraz uwzględniania nauki Kościoła w życiu publicznym.

Istotę „Solidarności” pięknie tłumaczył ks. Jerzy Popiełuszko mówiąc w jednym z kazań, że ruch Solidarności był wołaniem o „poszanowanie ludzkiej godności”, o sprawiedliwość, czyli przyznanie każdemu należnych praw. To godziwa zapłata za godziwą pracę. To niemożliwość wyrzucenia z pracy czy pozbawienia jej za to, że ktoś inaczej chce dobra Ojczyzny, to także „obowiązek likwidowania zła i mechanizmów jego działania”.

Wartość Solidarności określił także Jan Paweł II, który podczas kazania na gdańskiej Zaspie w 1987 roku powiedział, że ,,Solidarność” – to wielki, zbiorowy trud ,,pracy nad pracą”, także nad polską historyczną pamięcią, kształtem polskiego patriotyzmu. Walka o prawdę o polskiej historii, powrót do niepodległościowej tradycji. ,,Solidarność” – to świadectwo najgłębszej więzi ludzi polskiej ziemi z Chrystusem i z Kościołem. Kościół wtedy nie zagrażał ,,Solidarności”. ,,Dziwiono się w różnych miejscach – mówił Papież na Zaspie – że tak może być, że istnieje więź pomiędzy światem pracy a krzyżem Chrystusa, że istnieje więź pomiędzy pracą ludzką a Mszą świętą: ofiarą Chrystusa. Zdziwienie, ale także podziw i szacunek budził widok robotników polskich spowiadających się i przystępujących do Komunii świętej na terenie zakładu pracy. Różni się dziwili. a może nie tylko może równocześnie odkrywali. Odkrywali zapomniany wymiar całej ,,kwestii społecznej” i w ogóle ludzkiej egzystencji. Praca i Chrystus? Praca i Eucharystia? a jednak tak tutaj było! i słusznie”.

Dziś, gdy obchodzimy 30-lecie powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, nie można zapomnieć, że to od Solidarności, zaczął się upadek komunizmu w całej Europie, że to dopiero długo po Solidarności, po Kardynale Wyszyńskim, po nawoływaniu Jana Pawła II, po walce bohaterskich robotników i intelektualistów polskich – wtedy dopiero runął mur berliński. Trzeba pamiętać, że Europa po raz kolejny dzięki Polakom uchroniła się przed panowaniem zła – tym razem od czerwonej zarazy komunizmu…

Dlatego dzisiaj, sprawując tę Najświętszą Ofiarę w dniu 30-lecia powstania NSZZ Solidarność dziękujemy Bogu za odwagę ludzi tamtych czasów, za ich mądrość i szczere serca. Szkoda, że jest nas tak mało… Gdy „Solidarnościowcy” musieli opuszczać Polskę – ten kościół był wypełniony po brzegi emigrantami, którzy szukali w Bogu pomocy i nadziei. Dzisiaj już widać im jest bardzo dobrze, skoro o Bogu zapominają… Modlimy się i za nich…

Chcemy jednocześnie pokornie prosić Boga, aby słowa: wolność, naród, rodzina, robotnik, wiara – nabrały na nowo dla każdego Polaka prawdziwego znaczenia. Bo to, co się dzieje i w Polsce i w sercach wielu Polaków – to tylko przeraża. Zgroza przenika szlachetne dusze, gdy widzimy jak szargane są te solidarnościowe i polskie wartości oraz świętości – i to często przez tych samych ludzi, którzy o te wartości walczyli.

Nic dziwnego, że Ks. Stanisław Małkowski (ten, który poświęcił krzyż pod pałacem prezydenckim, nb. odznaczony przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski) – podczas mszy świętej za Ojczyznę w kościele św. Aleksandra w 25-tą rocznicę „Solidarności” powiedział coś takiego – Mędrzec Eklezjasta (w Biblii) powiada: „zdychające muchy psują naczynie wonnego olejku”. Wonnym olejkiem była wspólnota serc pierwszej „Solidarności”, wspólnota zatroskana o każdego człowieka i o wspólne dobro. Muchom się wydaje, że usmarowane olejkiem przestana być muchami, co więcej – nie zdechną. To błąd. Polski olejek trzeba oczyścić, muchy wyrzucić. Oby nieskażona woń prawdy napełniała polski jubileusz.

No właśnie – jak maja się czuć dzisiaj Ci, którzy gotowi byli oddać swoje życie za takie wartości jak wolność, naród, rodzina, robotnik, wiara. Po latach niewoli i totalitaryzmu ludzie Solidarności, robotnicy, wywalczyli nam na powrót te wspaniałe wartości. Dlaczego my dopuszczamy do tego, aby nam te wartości ponownie odebrano? A robi się to na lewo i na prawo – czy to ustami i rękami młodych Polaków, czy to mediami będącymi w rękach wroga demokratycznej i chrześcijańskiej Rzeczypospolitej Polskiej.

„Solidarność – to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu”. – nawoływał w Gdańsku Jan Paweł II.

Dzisiejsza rocznica woła do nas: Polacy – zjednoczcie się na nowo pod ideałami Solidarności. Bo nikt nie ma prawa pozbawić nas wolności prawdziwej, Ojczyzny wiernej Bogu, prawdziwiej rodziny z ojcem i matką, poszanowania dla robotnika wykonującego godziwą pracę i zarabiającego na życie rodziny, oraz naszej wiary i Chrystusowego krzyża, z którym nasza Ojczyzna związana jest od tysiąca lat. Polacy, nie murem, ale uczciwością serca i wiernością Bogu walczmy ze złem, gdyż taki jest – jak mówił ks. Popiełuszko – obowiązek Solidarnych.

Ducha do podjęcia walki o odnowę w narodzie niech doda nam bardzo znamienny fragment utworu Adama Mickiewicz „Pana Tadeusz”, którym kończę to kazanie. Oto w rozdziale czy księdze Gospodarstwo pan Podkomorzy rozmawia z Sędzią:

„Ach, ja pamiętam czasy, kiedy do Ojczyzny
Pierwszy raz zawitała moda francuszczyzny!
Gdy raptem paniczyki młode z cudzych krajów
Wtargnęli do nas hordą gorszą od Nogajów!
Prześladując w Ojczyźnie Boga, przodków wiarę,
Prawa i obyczaje, nawet suknie stare.
Żałośnie było widzieć wyżółkłych młokosów,
Gadających przez nosy, a często bez nosów,
Opatrzonych w broszurki i w różne gazety,
Głoszących nowe wiary, prawa, toalety.
Miała nad umysłami wielką moc ta tłuszcza;
Bo Pan Bóg, kiedy karę na naród przepuszcza,
Odbiera naprzód rozum od obywateli.
I tak mędrsi fircykom oprzeć się nie śmieli;
I zląkł ich się jak dżumy jakiej cały naród,
Bo już sam wewnątrz siebie czuł choroby zaród.
Krzyczano na modnisiów, a brano z nich wzory:
Zmieniano wiarę, mowę, prawa i ubiory.
Była to maszkarada, zapustna swawola,
Po której miał przyjść wkrótce wielki post – niewola!”

Przeczytaj także tekst List Prezydenta USA Baracka Obamy odczytany w czasie jubileuszowego Zjazdu „Solidarności” w Gdynii 30 sierpnia 2010 oraz wystąpienia z tej samej okazji ambasdora USA w Warszawie, Lee A. Feinsteina.

English readers may visit website of CM Province of New England: „Greenpoint remembers 30th Anniversary of SOLIDARITY Trade Union” and „SOLIDARITY: sparks of peaceful change and freedom” and ” for some information.

0 komentarzy

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Rodzina Wincentyńska na rzecz bezdomności:

VinFlix
VFO

Kategorie

archiwum

Polecane wideo

Obserwuj nas na Twitterze