Sections

Rendu Rosalie

Rozalia Rendu FC
RosalieRendu.jpg
Rozalia Rendu FC
data urodzenia 9 września 1786
data śmierci 7 lutego 1856
miejsce urodzenia Confort, Gex, Francja
beatyfikacja 9 listopada 2003
kanonizacja
w liturgii 7 lutego

Jeanne Marie Rendu urodziła się 9 września 1786 w Confort w regionie Gex w górach Jury jako najstarsza z czterech córek szanowanych w okolicy skromnych górali z małym majątkiem. Jeanne Marie została ochrzczona w dniu urodzenia w kościele parafialnym w Lancrans. Ojcem chrzestnym został Jacques Emery przyjaciel rodziny, późniejszy Generał Sulpicjanów w Paryżu.

Dzieciństwo i młodość

Kiedy Jeanne Marie miała trzy lata wybuchła rewolucja we Francji. Od 1790 obowiązkowym dla duchownych było składanie przysięgi lojalności cywilnej Konstytucji. Liczni księża, wierni Kościołowi, odmówili złożenia przysięgi. Wielu było ściganych w swoich parafiach, niektórzy zostali zabici a inni musieli się ukrywać lub uciekać przed oprawcami.

Dom rodzinny państwa Rendu stał się azylem dla takich księży. Jednym z ukrywanych był biskup Annecy, który przybrał sobie imię Pierre. Jeanne Marie była zafascynowana tym najemnym pracownikiem, ktory był traktowany lepiej niż pozostali. Pewnej nocy zobaczyła Pierre'a odprawiającego Mszę św. Oburzyła sie, ze nikt jej nie powiedział prawdy. Póżniej w dyskusji z matką wyrzuciła jej: "Bądźcie ostrożni, albo powiem, że Pierre nie jest naprawdę Pierre'm". W celu uniknięcia niedyskrecji ze strony córki, pani Rendu wyjaśniła jej prawdę o całej sytuacji.

Jeanne Marie dorastała w takiej atmosferze silnej wiary, wystawionej na niebezpieczeństwo denuncjacji. Do pierwszej Komunii św. przystąpiła pewnej nocy w świetle świeczek w piwnicy swojego domu. To wyjątkowe otoczenie kształtowało jej charakter.

Śmierć ojca 12 maja 1796 i najmłodszej, 4 miesięcznej, siostry 19 lipca wstrząsnęły całą rodziną. Jeanne Marie, świadoma odpowiedzialności jako najstarszej z córek, pomagała matce, szczególnie w opiece nad młodszym rodzeństwem.

Po ustaniu Terroru, ludzie uspokoili się nieco, a życie zaczęło wracać do normalności. Pani Rendu, zatroskana o wychowanie swojej najstarszej córki, wysłała ją do szkoły z internatem prowadzonej przez Urszulanki w Gex. Jeanne spędziła w tej szkole dwa lata. Podczas spaceró po mieście, odkryła szpital, w którym Siostry Miłosierdzia opiekowały się chorymi. Odtąd jej jedynym pragnieniem stało się, aby przyłączyć sie do Szarytek. Matka zgodziła się, aby ze względu na młody wiek, córka spędzała trochę czasu w szpitalu. Boże powołanie, które odczuwała od lat ujawniło się: zostanie Siostrą Miłosierdzia.

We wspólnocie Zgromadzenia

W 1802, Armande Jacquinot, z wioski Lancrans, zwierzyłą się przyjaciółce, że zamierza wyjechać do Paryża i wstąpić do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo. Jeanne Marie chciała skorzystać z okazji i błagała matkę, aby pozwoliła jej odejść. Po konsultacji ks. de Varicourt, proboszczem w Gex, pani Rendu, szczęśliwa, ale rozemocjonowana powołaniem córki, zgadza się na jej odejście z domu.

25 maja 1802, Jeanne Marie przybywa do Domu Macierzystego Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia w Paryżu, przy rue du Vieux Colombier. Ma w tym momencie niemal 17 lat! Seminarium zostało ponownie otworzone niespełna dwa lata wcześniej (1800). Wcześniej Rewolucjoniści zamknęli Nowicjat. Przy powitaniu, podróżni spotkali 50 kobiet w trakcie formacji.

Jeanne Marie starała sie dać z siebie wszystko w swoim nowym życiu. Jej zdrowie jednak ulegało pogorszeniu z powodu wzmożonego wysiłku intelektualnego jakiego wymagała jej praca oraz z powodu braku ćwiczeń fizycznych. Za radą lekarza oraz ojca chrzestnego -- ks. Emery'ego, Jeanne Marie została przeniesiona do domu Sióstr Miłosierdzia w dzielnicy Mouffetard (w Paryżu) do posługi ubogim. Zostanie tam przez 54 lata!

Pragnienie działania, poświęcenia i posługi płonące w Jeanne Marie nie mogło znaleźć dla siebie lepszego miejsca niż ta dzielnica Paryża. W owym czasie byłą to najuboższa dzielnica szybko rozrastającej się stolicy z biedą w każdej formie również psychologicznej i społecznej. Choroby, brudne slumsy, nędza były codziennością ludzi walczących o przetrwanie.

Jeanne Marie, która w Zgromadzeniu przyjęła imię S.Rozalia, odbyła swój nowicjat odwiedzając chorych i ubogich w przerwach pomiędzy katechizowaniem i czytaniem dziewczynkom przyjętym do bezpłatnej szkoły. W 1807, otoczona przez pozostałe siostry ze wspólnoty, s. rozalia po raz pierwszy składa śluby posługi Bogu i ubogim. Składa je z wielką radością i emocjami.

w służbie ubogim

W 1815 s. Rozalia zostaje superiorką domu przy rue des Francs Bourgeois. Dwa lata później wspólnota przenosi się na rue de l'Epée de Bois ze względu większej przestrzeni i wygody. Ujawniają sie wówczas wszystkie jej zdolności organizacyjne, naturalny autorytet, pokora, poświęcenie, współczucie. "Jej ubodzy", jak ich nazywała w tych trudnych czasach stawali się coraz liczniejsi. Skutki triumfującego liberalizmu gospodarczego ujawniły nędzę tych najbardziej odrzuconych. Wysyłała Siostry do każdego zakamarka parafii św. Medarda aby dostarczyły żywność, ubrania, opiekę i dobre słowo.

By pomóc cierpiącym, s. Rozalia otworzyła darmową klinikę, aptekę, szkołę, sierociniec, centrum opieki dla dzieci, klub młodzieżowy dla młodych robotników i dom opieki dla starszych pozbawionych środków życia. Wkrótce utworzona została cała sieć dzieł miłosierdzia do walki z biedą.

Jej przykład dodawał sił innym Siostrom. Często mówiła: "bądźcie kamieniem milowym, przy którym wszyscy strudzeni mieliby prawo do odłożenia swoich ciężarów". Była bardzo prosta i żyła bardzo ubogo, tak że obecność Boga błyszczała w niej.

Wiara, twarda jak skała i czysta jak potok objawiała Jezusa Chrystusa w każdej sytuacji. Każdego dnia doświadczała przekonania św. Wincentego: "Będziecie odwiedzać ubogich dziesięć razy dziennie, i dziesięć razy dziennie spotkacie tam Boga ... pójdziecie do ich ubogich domów, ale znajdziecie tam Boga". Jej modlitwa była bardzo intensywna, jak potwierdzała jedna z sióstr: "...nieustannie żyła w obecności Boga. Nawet, kiedy miała trudną misję do wypełnienia, zawsze byłyśmy pewne, ze spotkamy ja w kaplicy lub znajdziemy ją na kolanach w swoim biurze".

Była bardzo wyczulona, aby jej współtowarzyszki miały czas na modlitwę. Lecz niekiedy pojawiała się konieczność by "opuścić Chrystusa dla Chrystusa" jak św. Wincenty uczył swoje Córki. Jednego razu, towarzysząc jednej z Sióstr w wizycie charytatywnej, powiedziała do niej: "Siostro, zacznijmy nasze rozmyślanie!" Podsunęła plan, zarys, w kilku prostych słowach i rozpoczęła modlitwę.

Jak mnich w klasztorze, Siostra Rozalia przechadzała się ze swoim Bogiem. Mogła rozmawiać z Bogiem o rodzinie w niedoli w której ojciec stracił pracę, o osobie w podeszłym wieku ryzykującej śmierć w samotności na strychu: "nigdy tak dobrze się nie modliłam jak na ulicach" powiedziała.

Jedna z jej towarzyszek wspomniała, że "sami ubodzy znaczyli jej drogę modlitwy i działania". "Pokorna przy swojej władzy s. Rozalia napomniałaby nas z wielką wrażliwością i posiadała dar pocieszania. Jej rady, sprawiedliwie wypowiadane i udzielane z całą troska, przenikały dusze".

Była wyczulona na sposób traktowania ubogich. Jej duch wiary widział w nich naszych "panów i mistrzów"."Ubodzy będą wam ubliżać. Im bardziej wulgarni będą, tym więcej godności wy musicie mieć", mówiła. "Pamiętajcie, Pan Nasz chow się za tymi gałganami".

Przełożeni przysyłali do niej postulantki i młode siostry na formację. Umieszczano w jej domu, na pewien czas, siostry, które sprawiały trudności lub były delikatne. Jednej z sióstr w kryzysie, jednego dnia udzieliła rady, która jest tajemnicą jej życia: "jeśli chcesz, aby ktoś cię kochał, ty pierwsza musisz kochać. Jeśli nie masz co dać innym, daj siebie". Kiedy ilość sióstr wzrosła, oficyna miłosierdzia stała się domem miłosierdzia z kliniką i szkołą. Widziała w tym Opatrzność Bożą.


przewodniczka miłosierdzia


Jej reputacja szybko rozprzestrzeniła się we wszystkich dzielnicach stolicy, ale także w miastach regionu. S.Rozalia wiedziała jak otoczyć się skutecznymi i oddanymi współpracownikami. Darowizny wpływały szybko jako, że bogaci nie potrafili oprzeć się tej upartej kobiecie. Nawet byli członkowie rodziny królewskiej nie zapominali o niej w swojej szczodrości: Panie Miłosierdzia pomagały przy wizytach domowych. Biskupi, księża, ambasador Hiszpanii (Donoso Cortéz),Karol X, generał Cavaignac, szanowani mężowie stanu i kultury, nawet Napoleon III ze swoją żoną byli często widziani w jej rozmównicy. Studenci prawa, medycyny, nauk ścisłych, techniki, inżynierii, nauczyciele i inni akademicy przychodzili do siostry Rozalii po informacje i polecenia. A przed wykonaniem pożytecznej pracy wpierw pytali, do których drzwi maja najpierw zapukać. Wśród nich znaleźli się błogosławiony Fryderyk Ozanam (współzałożyciel "Stowarzyszenia Św. Wincentego" i Czcigodny Jan Leon Le Provost, (w przyszłości założyciel Zgromadzenia Zakonników św. Wincentego a Paulo) dobrze znali drogę do jej oficyny. Przychodzili wraz ze swoimi przyjaciółmi szukając porad jak zrealizować swoje projekty. Była centrum ruchu miłosierdzia, który uosobiał sę z Francją pierwszej połowy XIX wieku. Doświadczenie siostry Rozalii było bezcenne dla tych młodych ludzi. Kierowała ich apostolatami, prowadziła ich wyjścia i powroty na przedmieścia, dawała im adresy potrzebujących rodzin, wybierając je z troską.

Nawiązała relacje z Superiorką Bon Saveur w Caen i prosiła aby ona również przyjmowała u siebie potrzebujących. Szczególnie wyczulona była na księży i zakonników cierpiących na zaburzenia psychiatryczne. Jej korespondencja jest krótka, ale przejmująca, rozważna, cierpliwa i pełna szacunku wobec wszystkich.

Trudności i doświadczenia nie omijały dzielnicy Mouffetard. Epidemie cholery następowały jedna po drugiej. Brak higieny i ubóstwo sprzyjały złośliwościom. Szczególnie w 1832 i 1846 zaangażowanie i ryzyko podjęte przez s.Rozalię i jej Siostry wykraczały poza wyobraźnię. Ją samą widziano zbierającą martwe ciała z ulic. W czasie powstań w 1830 i 1848 barykady i krwawe bitwy wyznaczały opozycję klasy robotniczej względem posiadaczy. Arcybiskup Paryża, Affre zginął próbując interweniować pomiędzy walczącymi stronami. S.Rozalia była głęboko zasmucona. Osobiście wdrapywała sie na barykady aby pomóc rannym bojownikom bez rozróżniania po której walczyli stronie. Pozbawiona strachu, ryzykowała swoje życie w tych konfrontacjach. Jej odwaga i poczucie wolności dowodziły oczarowaniem wszystkich.

Kiedy przywrócono porządek, starała sie ocalić niektórych z tych ludzi, których znała i którzy stali sie ofiarami ostrych represji. Pomagał jej w tym wielce burmistrz dzielnicy, dr Ulisses Trélat, bardzo popularny, prawdziwy republikanin.

W 1852, Napoleon III zadecydował o odznaczeniu siostry krzyżem Legii Honorowej. Była gotowa odmówić tego indywidualnego zaszczytu ale Przełożony Generalny, ks. Jan Baptysta Étienne CM przekonał ją do przyjęcia odznaczenia.

Zawsze delikatnego zdrowia, s. Rozalia nigdy nie odpoczywała nawet na chwilę, zawsze starając się opanować zmęczenie i gorączkę. Jednakże wiek, rosnąca chorobliwość i ilość pracy do zrobienia ewidentnie złamały jej silny opór i silną wolę. W ciągu ostatnich dwóch lat życia stopniowo traciła wzrok. Zmarła 7 lutego 1856 po krótkiej i ostrej chorobie.

grób s.Rozalii Rendu na cmentarzu Montparnasse
epitafium

Emocje wzięły górę w całej dzielnicy oraz na wszystkich poziomach towarzystwa zarówno w Paryżu jak i na prowincji. Po nabożeństwie pogrzebowym w jej kościele parafialnym pw. Św. Medarda tłumna rozemocjonowana procesja przeszłą na cmentarz Montparnasse. Tłumy przyszły okazać szacunek za dzieła, które wypełniła i pokazać swój szacunek tej "niezwyczajnej" siostrze.

Liczne artykuły w gazetach świadczyły o zachwycie a nawet pietyzmie jakim obdarzono siostrę Rozalię. Gazety ze wszystkich stron przekazywały sentymentalne głosy ludu.

"L'Univers", redagowana przez Ludwika Veuillot prestiżowa gazeta katolicka, napisała już 8 lutego: "nasi czytelnicy rozumieją znaczenie smutku jaki ogarnął ubogich Paryża. Łączą swoje cierpienie z łzami i modlitwami nieszczęśliwców".

"Il Consitutionnel", gazeta antyklerykalnej lewicy, nie omieszkała zawiadomić o śmierci tejże Szarytki: "nieszczęśliwi mieszkańcy XII dzielnicy doświadczyli dzisiaj z ubolewaniem straty. Siostra Rozalia, Przełożona wspólnoty przy rue de l'Epée de Bois zmarłą w dniu wczorajszym po długiej chorobie. Przez wiele lat, ta szanowana kobieta była zbawieniem dla niezliczonych potrzebujących z całej dzielnicy".

Oficjalna gazeta cesarstwa, "le Moniteur", wychwalał dobre działania Siostry: "Na pogrzebie oddano s. Rozalii honory z niesłychanym splendorem. Przez ponad 50 lat ta święta kobieta była przyjaciółką innych w dzielnicy, w której jest wiele potrzebujących opieki ludzi. I wszyscy ci wdzięczni ludzie towarzyszyli jej szczątkom w kościele i na cmentarzu. Straż honorowa towarzyszyła konduktowi żałobnemu."

Na cmentarz Montparnasse podążali niezliczeni pielgrzymi. Przychodzili by modlić się przy grobie tej, która była ich zbawieniem. Lecz trudno było znaleźć grób w kwaterze zarezerwowanej dla Sióstr Miłosierdzia. Dlatego ciało zostało wkrótce przeniesione w bardziej dostępne miejsce, niedaleko wejścia na cmentarz. Na skromnym nagrobku nad którym wznosi się duży krzyż wygrawerowano słowa: "Siostrze Rozalii, od wdzięcznych przyjaciół, bogatych i biednych". Anonimowe donie składały kwiaty i nadal przynoszą je na nagrobek jako wyraz pokłonów pokornej Córce Św. Wincentego a Paulo. (hagiografia watykańska)


linki zewnętrzne

  • Portal internetowy Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia -[1]
  • zachęcamy również do skorzystania z artykułu ks. Roberta P. Maloney'a CM (w języku angielskim) pt. "Pięć twarzy Rozalii Rendu (Five Faces of Rosalie Rendu]

  • to read this page in English go to: Rosalie Renduat VincentWiki webpage.
  • ta strona jest również dostępna w języku angielskim w serwisie VincentWiki, której jest tłumaczeniem autorstwa --Toma' 19:08, 11 kwi 2008 (EDT)