Sections

Listy Misjonarzy - "Garść ryżu" - ks. Witold Oparcik CM

Ks. Witold Oparcik CM[*]

LISTY MISJONARZY - O GARŚCI RYŻU



„ Ziarnko do ziarnka aż będzie miarka ”

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Myśląc o spożyciu ryżu w polskim wydaniu, wyobrażamy sobie albo garść ryżu wrzuconą do gotującej się zupy pomidorowej, albo na zimno, słodką leguminę deserową. Przynajmniej tak było za moich czasów w Polsce. Ale są kraje, a w tym Madagaskar, gdzie ryż jest spożywany na co dzień, jest podstawą wyżywienia. O ile jest go wystarczająco, to jest spożywany trzy razy dziennie. Tutaj jednak przeważnie na poranny i południowy posiłek składają się owoce: banany, mango, liczi, albo kukurydza, czy też maniok podawane na różne sposoby. W Europie jest znana mączka kukurydziana, czy też mączka z manioku zwana tapioką. Nawet w krzyżówkach ten wyraz często występuje. Śmieją się często, że tutejszym gospodyniom nie chce się gotować – swoją drogą, gdzie znaleźć suchy opał, czy małą choćby lodówkę, jak nie ma prądu – więc gotują maniok raz dziennie i spożywają go na sucho. Jest to tak zwana róka, a resztę kroją na kawałki i wkładają do wody, przeważnie do rzeki, jak do lodówki. Rano wyjmują, płuczą i trochę już zakiśniały spożywają na zimno. Od tej potrawy psują się zęby. Jest to jedyne pożywienie malgaskie, którego nie znosi mój żołądek. Nazywają je passuką.

Ryż przeważnie jedzą od święta i to poza „ przednówkiem ” . Mamy tu ryż biały i czerwony. W Polsce ten drugi jest nieznany. Jest on podobny do kaszy gryczanej. Za to używany w Polsce jest ten biały, przeważnie chiński, który kupujemy w sklepach. Tu rośnie na polu, a Malgasze dziwią się, że w kraju misjonarza się go nie uprawia. Obecnie jest mało ludzi nie tylko w kościele, ale i na wioskach, bo to sezon uprawy, sadzenia ryżu. Również z tego powodu dzieci opuszczają szkołę. Na Madagaskarze zajadamy się ryżem czerwonym i popijamy czerwoną wodą po gotowaniu ryżu, którą nazywają tutaj malgaskim piwem. Czerwony ryż jest pełen witamin, a woda po ryżu bardzo zdrowa i bezpieczna do picia. Gotując ryż zużywamy dwa razy więcej wody niż ryżu. I tak, aby ugotować dwa garnuszki

ryżu, trzeba wlać do garnka cztery garnuszki wody. Ryż gotuje się na wolnym ogniu, aż do całkowitego wyparowania wody. Ugotowany, a raczej uprażony, wybieramy z garnka, a jego resztki przyległe do ścianek podpalamy jeszcze na ogniu i zalewamy ponownie wodą doprowadzając do wrzenia, które zabija zarazki i daje specjalny smak. Oczywiście w Polsce jest to nie do pomyślenia, aby tak gotować ryż, a szczególnie wodę ryżową. Jak kiedyś namówiłem moją mamę, to mnie okrzyczała, że jej wszystkie garnki popalę. Ale czego się tu nie robi dla zdrowia, szczególnie gdy nie ma lekarstw ani witamin, a jeśli to jeszcze łączy się z przyjemnością dla podniebienia… Odmiana ryżu czerwonego ma jeszcze tę zaletę, że jego ziarnka są otoczone czerwoną błonką, która gromadzi witaminy, jak skórka cytryny, pomarańczy czy suszonych na kompot wigilijny owoców. Kiedy gotujemy biały ryż, przybywa go, jak włoskiego makaronu, natomiast ryż czerwony nie „puchnie”.

Chociaż ma wiele witamin, jest dla Malgaszy potrawą nisko energetyczną. Brzuszki malgaskich dzieci są „wzdęte” z głodu. Chcąc mieć poczucie sytości, trzeba je „napełnić” białym ryżem, który podczas gotowania „rozmnaża się” . Siedząc dzisiaj przy stole razem z księdzem Stanisławem, o rok starszym ode mnie misjonarzem, dziwiliśmy się, że małe dziecko potrafi „wsunąć” kopiasty talerz ryżu na jeden raz, a starsi muszą mieć dokładkę, co jest w zwyczaju dobrej gospodyni. Tak więc, aby jako tako się pożywić, potrzeba na jednego Malgasza trzech miarek ryżu dziennie ( miarka to pudełko po skondensowanym mleku ) , a czerwonego ryżu – aż cztery miarki ( nie licząc do tego laohy – coś do ryżu, takiej naszej omasty ). W naszym regionie rozpowszechnił się zwyczaj, że w okresie Wielkiego Postu dobra gospodyni odkłada z każdego posiłku przed jego ugotowaniem garstkę ryżu dla biednych. Chciałbym zaproponować, aby ten dobry gest rozpowszechniać również w Europie, a w szczególności w naszej katolickiej Polsce. I nie koniecznie tylko w Wielkim Poście, ale przez cały rok, uczmy się dzielić darami Bożymi z naszymi bliźnimi, nawet niechrześcijanami, nawet poganami. Mógłby to być nasz wkład w rozkrzewianie wiary katolickiej. Pomyślmy o wielu głodujących, o niedożywionych dzieciach, o ludziach chorych z głodu. Podzielmy się ryżem jak chlebem w różnej postaci. Szczególnie proszę w imieniu moich „ czekoladowych ” braci z Ranomafany, gdzie pracuję już od 35 lat. „ Czerwony ryż dla ludzi z Czerwonej Wyspy ” – tak jak nazywają Madagaskar. Każdy niech ofiaruje tylko jedną garstkę… a będzie miarka.

Przypomnijmy sobie o naszej polskiej szczodrobliwości i o błogosławionym ojcu Bejzymie, apostole trędowatych na Madagaskarze, który jeszcze przed I-szą wojną światową zbudował istniejący do dzisiaj szpital dla trędowatych z „polskich” składek. Nam, polskim misjonarzom, przyszło iść jego śladami. Ojciec Bejzym zauroczył mnie już kiedy byłem

młodym klerykiem, w roku 1972. Przeczytałem wtedy książkę p. Marii Winowskiej „Ojczyzna z wyboru” i sam wybrałem Madagaskar jako moją drugą ojczyznę. I do dzisiaj nie żałuję. Znalazłem tu nawet swoją gwiazdę pod Krzyżem Południa. Błogosławiony ojciec Bejzym prorokował przed swoją śmiercią z wycieńczenia, że z jego kraju przyjdą nowi następcy. W końcowej fazie 14-letniego posługiwania swoim – jak mówił – „ czarnym pisklętom ” oddawał swoją garstkę ryżu podopiecznym, a żywił się na pół zgniłymi ziemniakami. Liczymy więc na Waszą ofiarność, Kochani Rodacy zza oceanu, aby móc zafundować choć „ garstkę ryżu ” naszym braciom i siostrom malgaskim, a polskim misjonarzom choć kilka ziemniaków, bo chleb widzimy od święta. Obiecujemy odpłacać się naszym dobrodziejom dziękczynną modlitwą Ojcze nasz – „Rainayany an-danitra” .

Ks. Witold Oparcik CM
Ranomafana Sud, Madagaskar



[*] Ks. Witold Oparcik CM - ur. w 1946 r.; w Zgromadzeniu Misji od 1962, święcenia kapłańskie w 1972 r. Po święceniach od razu wyjechał na Madagaskar, gdzie przebywa do dziś. Pracował w Mananteninie, Ranomafanie, Tsivory, Tolagnaro

[**] na temat innych misji zagranicznych, na których pracują polscy Misjonarze św Wincentego a Paulo można przeczytać na stronie internetowej SEKRETARIATU MISYJNEGO