Jak to jest w zwyczaju, Ksiądz Tomaž Mavrič CM, Przewodniczący Rady Wykonawczej Rodziny Wincentyńskiej, kieruje do wszystkich członków wspólnoty wincentyńskiej na świecie okolicznościowy List na uroczystość św. Wincentego a Paulo, 27 września 2025 r.:
Rzym, 15 września 2026
Drodzy członkowie Rodziny Wincentyńskiej,
„Kto by pomyślał…”
Wdzięczny zachwyt św. Wincentego a Paulo,
dar dla całej Rodziny Wincentyńskiej
Do członków Rodziny Wincentyńskiej,
Łaska i pokój naszego Pana niech zawsze będą z nami!
Każdego roku, 27 września, w uroczystość św. Wincentego a Paulo dzieje się coś, co wywołuje zachwyt. Na wszystkich kontynentach i w różnych językach setki tysięcy osób uznaje siebie za synów i córki tego samego ojca: księża i bracia Zgromadzenia Misji, Siostry Miłosierdzia, zakonnicy i zakonnice wielu zgromadzeń inspirujących się św. Wincentym, członkowie Stowarzyszenia św. Wincentego a Paulo, Międzynarodowego Stowarzyszenia Miłosierdzia, Wincentyńska Młodzież Maryjna, Stowarzyszenie Cudownego Medalika, ruch Świeckich Misjonarzy Wincentyńskich…
Jesteśmy tam, gdzie posłał nas św. Wincenty: w parafiach i szpitalach, w szkołach i jadłodajniach,
w obozach dla uchodźców i więzieniach, na ulicach naszych miast, na misjach ad Gentes… I dzisiaj we wszystkich tych miejscach świętujemy razem. Cztery wieki nie zgasiły zapału Wincentego; nadal idzie on u naszego boku, a jego głos w dalszym ciągu wskazuje nam konkretną twarz, drzwi, do których należy zapukać, rękę, którą należy uścisnąć.
Pozwólcie, że podzielę się z wami pewną myślą. Być może, że nigdy tego nie zrobiliśmy – albo zrobiliśmy to niewystarczająco. Studiowaliśmy Wincentego, cytowaliśmy go w naszych homiliach i podczas naszych spotkań, analizowaliśmy jego listy i konferencje, prosiliśmy go o wstawiennictwo za nas… czy jednak kiedykolwiek zatrzymaliśmy się – tak zwyczajnie – by mu podziękować? By podziękować mu za dar jego świętości: nie za abstrakcyjną doskonałość, ale za życie pełne poświęcenia aż po ostatnie tchnienie, za świętość zdobywaną dzień po dniu, naznaczoną trudnymi decyzjami, codzienną wiernością. By podziękować mu za dar jego charyzmatu, za to spojrzenie, które potrafiło rozpoznać Chrystusa
w Ubogim, które on nam przekazał bez żadnej naszej zasługi. By podziękować mu za dar jego duchowości: za życie konkretne, skromne, bez sztuczności, które uczy całe pokolenia, jak zachowywać się wobec Jezusa i względem Ubogich, i które uczy odkrywać, że jest to to samo poruszenie serca.
Wdzięczność jest podstawowym językiem wiary. Wincenty dobrze o tym wiedział. Wszystko, co otrzymał – powołanie, relacje nawiązane dzięki spotkaniom, a nawet jego próby – wszystko zawdzięczał Opatrzności Bożej. Powiedzenie „dziękuję” nie jest zatem jakimś gestem sentymentalnym, ale uznaniem, że to, kim jesteśmy nie jest naszą zasługą. Dlatego chciałbym, aby w tym dniu, zanim przejdziemy do jakichkolwiek postanowień czy programów, abyśmy jako Rodzina Wincentyńska zatrzymali się na tym progu.
Zapraszam, abyśmy się na chwilę zatrzymali i zastanowili nad tym, za co dziękujemy. Dar ten zrodził się w sercu człowieka, rozprzestrzenił w rodzinie, został ofiarowany Kościołowi. Dar osobisty, wspólnotowy, eklezjalny: trzy tchnienia tego samego natchnienia Ducha Świętego.
Charyzmat i duchowość, jak wiemy, nie rodzą się z refleksji, lecz z doświadczenia. To nie jest jakaś doktryna, którą Wincenty wypracował, ale to, co przyszło mu przeżywać tam, gdzie był, w samym sercu życia, charakteryzującego się skromnymi początkami. Nigdy ich nie ukrywał: „Jestem synem biednego wieśniaka”, napisał do jednego z Księży Misjonarzy w 1633 r. Kobiecie, która prosiła go o jałmużnę, nazywając „Ekscelencją”, odpowiedział z prostotą, że jest biednym świniopasem, synem wieśniaka. Nie była to fałszywa skromność, lecz jasna świadomość tego, kto wie, że otrzymany dar nie opiera się na jakiejkolwiek zasłudze.
Ale to nie wszystko. Wincenty przyznaje, że na początku nic nie rozumiał z tego, co powstawało. Opowiadając współbraciom o początkach Zgromadzenia Misji przyznawał: „Nikt nigdy o tym nie myślał. Nie wiedzieliśmy nawet, co to są misje. Nie myśleliśmy o nich i nie wiedzieliśmy na czym polegają”. I od razu wyciąga
z tego wniosek, który jest kluczem do wszystkiego: „Dlatego uważamy je za dzieło Boże, bo autorem dzieła,
w którym człowiek nie ma udziału, jest sam Bóg. Ono pochodzi bezpośrednio od Niego” (SVP XI, Powtórzenie rozmyślania z 25 stycznia 1655, s. 221).
Oto pierwsza cecha charyzmatu i duchowości: jest on osobisty, ponieważ rodzi się z wezwania po imieniu, które poprzedza pełne rozumienie celu. Wincenty nie wybierał, to on został wybrany. A dzisiaj odnosi się to do każdego z nas. Nikt spośród nas nie wybierał osobiście powołania wincentyńskiego. Siostrom posłanym do Arras Wincenty przekazuje pewien szczegół, który dotyczy również nas: „Bóg … nie wskazał tej tu Siostry, ale dokładnie ciebie i ciebie. Żadnej innej nie wziął pod uwagę” (SVP X, Konferencja z 30 sierpnia 1656, s. 211). Uczył je modlić się z zachwytem kogoś, kto nie potrafi tego do końca pojąć: „Kto by pomyślał, że zechcesz posłużyć się tak słabymi stworzeniami, jak my!” (SVP X, Konferencja z 9 czerwca 1658, s. 469). Postawmy sobie zatem następujące pytanie: kiedy ostatni raz myśleliśmy o naszym powołaniu z takim zachwytem, a nie jedynie jako o roli, którą po prostu przyjęliśmy?
Jednak właśnie dlatego, że charyzmat ma charakter osobisty, nie pozostaje czymś prywatnym. Wezwani po imieniu, od razu odkrywamy, że jesteśmy powołani razem: dar poszukuje konkretnych osób, twarzy, wspólnie dzielonych historii. Tak było od samego początku i Wincenty uznał to z rozbrajającą szczerością. Mówiąc do Sióstr Miłosierdzia o ich Regułach, powiedział: „Same je sobie sporządziłyście – albo raczej – Bóg wam je natchnął, bo nie jesteśmy w stanie powiedzieć, moje córki, w jaki sposób zostały wam dane”. I dodaje najpiękniejsze słowa, jakie Założyciel może wypowiedzieć: „Bóg myślał o tym za was. Możemy przeto, proszę Sióstr, nazywać Go Inicjatorem waszego Zgromadzenia” (SVP IX, Konferencja z 14 czerwca 1643, s. 107).
Charyzmat i duchowość przyczyniają się zatem do powstania wspólnoty i komunii. A to jest marzenie Wincentego dla całej Rodziny Wincentyńskiej: oby obraz Najświętszej Trójcy był w nas wyryty (por. SVP XI, Konferencja z 27 czerwca 1642, s. 160).
I wreszcie charyzmat i duchowość są dane Kościołowi, w Kościele i dla misji Kościoła. Wincenty mówi o tym z przekonywującą głębią, kiedy potwierdza, że nasze powołanie jest „kontynuacją” powołania Chrystusa, a Ubodzy są naszym dziedzictwem: „a ich (Misjonarzy) szczególną cechą, jak u Jezusa Chrystusa, jest poświęcenie się Ubogim”. I niemalże na tym samym oddechu, dodaje: „My się jej [posłudze Syna Bożego] poświęciliśmy jako narzędzia, przy pomocy których Syn Boży nadal czyni z nieba to, co czynił będąc na ziemi” (SVP XII, Konferencja z 6 grudnia 1658, s. 90). Nie jesteśmy jakąś agencją solidarności. Jesteśmy przedłużeniem misji Jezusa.
Ponadto Wincenty zawsze przekładał ten wymiar eklezjalny na konkretne i możliwe do sprawdzenia działania. Posyłając dwie Siostry do Arras nie zadowolił się jedynie przekazaniem ideału. Powiedział, że ich pierwszym zadaniem po przyjeździe do miasta będzie pójście do biskupa, którego „poprosicie
o błogosławieństwo i przyjmiecie jego rozporządzenia” (SVPX, Konferencja z 30 sierpnia 1656, s. 212). Charyzmat i duchowość zawsze wpisują się w konkretny Kościół, diecezję, parafię, pod przewodnictwem pasterzy.
Trzy aspekty są nierozerwalne. Dar osobisty bez wspólnoty spala się w entuzjazmie pojedynczej jednostki. Wspólnota bez eklezjalnego otwarcia przemienia się zamknięte koło obracające się wokół siebie.
A wymiar eklezjalny, jeśli nie udaje mu się zapalić serc poszczególnych osób, pozostaje czysto teoretyczną przynależnością.
Wezwani po imieniu, zgromadzeni razem, posłani, by przekraczać siebie: takie jest powołanie, jakie otrzymał Wincenty i jakie nam przekazał. Jest to to samo powołanie, jakie spotykamy w Ewangelii
i dlatego jesteśmy tu, cztery stulecia później, aby wyrażać wdzięczność.
Wdzięczność, o ile jest autentyczna, nie pozostaje jedynie w pamięci, staje się zaangażowaniem. Dlatego pragnę powierzyć wam trzy wyzwania, które uważam za naglące dla Rodziny Wincentyńskiej dzisiaj.
- Oblicza ubóstwa. Św. Wincenty nie odziedziczył listy Ubogich. On na nich patrzył, rozpoznawał, kochał i im służył. Dzisiaj jesteśmy wzywani wołaniem tych, którzy są zmuszani do ucieczki ze swojej ziemi, wzywani cichym cierpieniem wykluczonych, ranami wojen, wzrastającym wpływem zmian klimatycznych, skandalem nierówności, który tak wielu osób pozbawia godności, odrzuceniem tych, którzy pozostają na marginesie świata cyfrowego oraz sytuacją ludzi przesiedlanych z powodu katastrof naturalnych. W obliczu tak ważnych kwestii nie wystarczą dobre intencje. Jesteśmy wezwani do wypracowywania konkretnych odpowiedzi, które każdemu przywrócą należną mu godność.
- Komunia gałęzi Rodziny Wincentyńskiej. Pozostaje nam jeszcze długa droga do przejścia razem, jednak jestem przekonany, że damy radę to zrobić. Nie motywuje nas pragnienie dominacji ani zabieganie o obronę własnych przestrzeni, ale proste i ewangeliczne pragnienie działania razem. Każda gałąź wnosi swój dar i tylko wtedy, gdy się nim dzieli, staje się w pełni owocna. Jesteśmy członkami tego samego ciała. Komunia, rozeznanie, dzielenie, współpraca, misja: to drogi, jakie wskazuje nam Kościół synodalny
i zaprasza do pokonywania barier, które nas jeszcze dzielą. - Formacja. Proszę każdą gałąź Rodziny Wincentyńskiej, aby podsumowała swoją drogę formacji ciągłej: źródła, historię, a zwłaszcza swoje możliwości ponownego przyjrzenia się codziennemu doświadczeniu w świetle charyzmatu i duchowości wincentyńskiej. Zachęcam, aby w każdym kraju
i w każdej Prowincji tworzyć Ośrodki Formacji Wincentyńskiej, będące efektem współpracy wszystkich gałęzi obecnych na danym terenie, nie jako przedstawicielstwo jednej gałęzi, ale dom wspólny dla wszystkich. Tam, gdzie jest to możliwe, wyznaczcie również stałe miejsce, mogące zapewnić ciągłość
i widoczność temu zaangażowaniu oraz opracowujcie programy formacji rocznej, dostosowane do realnych potrzeb każdego kontekstu społecznego. To właśnie w ten sposób możemy iść razem, formować się wzajemnie, porozumiewać się skuteczniej i współpracować z odwagą i pokorą.
Zaproponowane tutaj wyzwania nie stanowią listy obowiązków, lecz są zaproszeniem do podjęcia drogi na nowo. Nie oczekujemy, że osiągnie się to w pojedynkę: jesteśmy proszeni, by iść, a droga będzie się otwierać w miarę naszego podążania nią. Wincenty nie wyszedł z gotowym projektem. Rozpoczął od spotkania, od jednego ubogiego, który miał konkretną twarz oraz imię, i w oparciu o to pozwolił Jezusowi napisać dalszy ciąg.
Na tym polega piękno naszego powołania: nie oczekuje ono od nas bycia nadzwyczajnymi, ale pozostawania do dyspozycji. Nie obiecuje nam łatwych dróg, lecz zapewnia, że żaden krok uczyniony dla Ubogich, nie jest uczyniony na darmo.
Idźmy zatem naprzód, bez lęku i pośpiechu, ale idźmy razem.
Aby przygotować się duchowo do uroczystości św. Wincentego a Paulo, która w tym roku zbiega się ze 112 Światowym Dniem Migrantów i Uchodźców, Biuro Komunikacji Zgromadzenia Misji zorganizuje Nowennę do św. Wincentego w oparciu o temat migrantów i uchodźców. Począwszy od 18 września 2026 r. tekst zostanie opublikowany w sieciach społecznościowych Zgromadzenia Misji i Rodziny Wincentyńskiej. Cały dokument będzie mógł być pobrany w formacie PDF.
- włoski: https://congregatiomissionis.org/novena-san-vincenzo-de-paoli/
- hiszpański: https://congregatiomissionis.org/es/novena-san-vicente-de-paul/
- angielski: https://congregatiomissionis.org/en/novena-saint-vincent-de-paul/
- francuski: https://congregatiomissionis.org/fr/neuvaine-saint-vincent-de-paul/
Zjednoczeni tym samym Słowem, stanowimy jedno!
Aby z autentycznością i głębią przedstawić światu bijące serce Rodziny Wincentyńskiej, Zgromadzenie Misji podjęło wyjątkowe przedsięwzięcie. Zaproszono mianowicie włoskiego filmowca, by przez cały miesiąc towarzyszył z bliska wspólnocie Domu Macierzystego. Z tego niezwykłego doświadczenia współdzielenia i zanurzenia w codzienności zrodził się film dokumentalny „W sercu Paryża”.
Film zrealizowany w oparciu o scenariusz i reżyserię Manuela de Teffé, z towarzyszeniem oryginalnej ścieżki dźwiękowej skomponowanej specjalnie przez Gabriela Crociego, proponuje poruszającą podróż wizualną, mającą na celu odkrycie, docenienie i pokochanie Domu Macierzystego w nowy sposób. Film rozwija się w ramach uporządkowanej i wciągającej narracji: prolog, który zanurza widza w kontekst geograficzny i atmosferę Domu Macierzystego; część pierwsza poświęcona w tonie szczególnej pobożności „gospodarzowi domu” – św. Wincentemu a Paulo; część druga rysuje historię zabudowań, począwszy od burzliwych dni Rewolucji Francuskiej aż po czasy współczesne, zwracając szczególną uwagę na Kaplicę; część trzecia otwiera się na świat zewnętrzny, aby ukazać niezliczone działania misyjne zrodzone w tym miejscu; czwarta część natomiast ukazuje Dom taki, jaki istnieje dzisiaj, podkreślając głęboki i nieznany szerokiej publiczności związek historyczny, jaki łączy ul. de Sèvres i ul. du Bac. Dokument kończy się serią krótkich wywiadów, które nadają ciepło i bliskość miejscom oraz twarzom misji.
Aby umożliwić wielkiej Rodzinie Wincentyńskiej, jak również pasjonatom historii i duchowości całego świata, skorzystanie z tego dzieła, film zostanie przetłumaczony na kilka języków. Na dzień dzisiejszy na kanale YouTube Congregatio Missionis jest już dostępna jego wersja angielska.
Wszystkich was zawierzam wstawiennictwu Matki Bożej od Cudownego Medalika, św. Wincentego
a Paulo oraz wszystkich świętych, błogosławionych, służebnic i sług Bożych Rodziny Wincentyńskiej.
Wasz brat w św. Wincentym,
Tomaž Mavrič, CM




0 Komentarzy