Sections

WincentyWiki:Rozważania/ VII Niedziela Zwykła, Rok A

VII Niedziela Zwykła (Rok A)

Dzisiejsze czytania: Kpł 19,1-2.17-18; 1 Kor 3,16-23; Mt 5,38-48


"niech się stanie głupim, by posiadł mądrość" (1 Kor 3,18)


Możemy należeć do Chrystusa i jego królestwa wyłącznie wtedy, gdy ponad ludzką mądrość wybierzemy Bożą głupotę oraz z czułością i zawsze będziemy pamiętać o głupcu, który umarł za grzeszników.

Normalne jest traktować bliźniego tak jak on nas traktuje. Czy kocha nas? Więc my jego kochamy. Nienawidzimy go jeżeli on nas nienawidzi. Co jest sprawiedliwe? Oko za oko. Co jest niesprawiedliwe? Dwoje oczu na oko, albo jedno oko za dwa. Lecz sprawiedliwość, którą Jezus żył i której uczył opiera się na Bożej nadobfitości a nie na ludzkiej równoważności. Domaga się wykroczenia poza "daję wam, więc dajcie mnie" (Papież Franciszek) oraz aby być doskonałymi jak Ojciec nasz, który "sprawia, że słońce wstaje złem i dobrem, powoduje, że deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych".

Ta niemerytokratyczna nadobfitość przy Mistrzu, który naucza o niej z mocą zdumiewa nas. Lecz zdumienie nie przekłada się automatycznie na akceptację bez zastrzeżeń. Skrywamy wątpliwości, które nie pozostają w ukryciu.

Nasz opór wobec wezwania do doskonałości widać w wymówce: "jestem tylko człowiekiem".

Rozróżniamy ubogich na tych, którzy zasługują lub nie zasługują na pomoc. Być może nawet bardziej wspieramy polityka, aniżeli proszących o pomoc jako taką, od których ten polityk proponuje wymagać wykonanie najpierw testu na obecność narkotyków.

Należy dodać, że wielu, z nadmiaru bogactwa dokonuje ogromnych darowizn. Jednak musimy również uznać, że nie tacy nieliczni są ci, którzy uważąją za niemożliwe upodobnić się do ubogiej wdowy, która rozdała wszystko co miała do życia.

Możliwe, że chętnie nakarmimy głodnego, ale czy pójdziemy krok dalej uznając ich godność, jak to zrobił św. Wincenty a Paulo z "białym obrusem" (zobacz rozważanie ks. Roberta Maloneya CM "White Tablecloth", po angielsku) lub propagując zmianę systemową? Dobry Samarytanin nie tylko udzielił pierwszej pomocy, ale doglądał na wpół umarłego, obcego, możliwe, że wroga aż w pełni wydobrzeje.

Mamy też dzisiejszych Lamechów, który życzą śmierci temu, który ich zranił i po siedmiokroć szukają zemsty, nie wspominając o "sprawiedliwych" wojnach, które raczej piętrzą problemy niż je rozwiązują. Faustus z Riez mówił o rozmyciu się litery Starego Testamentu. Jeśli rozwodnimy wino na weselu w Kanie to nasze ciągłość prawa i proroków nie polega, jak to potwierdził Jezus, na naszym powrocie do martwej litery starego prawa zamiast ożywiającego Ducha. Rozdarcie jest lepsze od takiej ciągłości. Niech głupota ideału chrześcijańskiego zostanie poddana próbie, aby nie mówiono więcej, że: "ideał chrześcijański nie został osądzony i uznany za łatwy; jest trudny i pozostawiony bez osądu" (G.K.Chesterton). Abyśmy mogli dostrzec chrześcijańską mądrość w tym, co wydaje się głupie w ludzkich oczach (Coste XI,131). Nie wstydźmy się naszego wspominania śmierci Jezusa aż przyjdzie, nawet gdy hedoniści śmieją się z nas.