Sections

WincentyWiki:Rozważania/ IV NIedziela Wielkiego Postu , Rok A

IV Niedziela Wielkiego Postu, Rok A

Dzisiejsze czytania: 1 Sm 16,1b.6-7.10-13a; Ef 5,8-14; J 9,1-41


<<Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć?>> (Rz 6,3)

Zastanawiam się, czy nie zdarzyłoby się tak, że niewidomy, wkrótce po uzdrowieniu ze ślepoty -- podobnie do gderających się i skarżących się Izraelitów wyprowadzonych z Egiptu na pustynię (por. Wj. 14,11-12; 16,3; 17,2-3) -- nie zażyczyłby sobie, żeby mu tego wzroku nie przywracano. Nie inaczej niż Izraelici, ten człowiek wkrótce dostrzegłby, że jego życie po uzdrowieniu stało się gorsze. Po pierwsze stał się ciekawostką. Po drugie przesłuchiwano go, analizowano to co się stało, wzięto w krzyżowy ogień pytań. Wtedy on został przesłuchany, analizowany, wzięty w krzyżowy ogień pytań. Jego pobyt w synagodze stanął pod znakiem zapytania. Konsekwentnie wyszydzano go i ośmieszano jako człowieka "urodzonego w grzechu", bezwartościowego, który nie ma nic ciekawego do powiedzenia. W końcu wyrzucono go z synagogi, w której przesiadywał jako niewidomy. I wszystko to tylko dlatego, że Jezus udzielił mu daru, który dla większości ludzi jest czymś normalnym i potrzebuje dodatkowego działania.

Ale, z drugiej strony, fakt, że niewidomy spokojnie uznał,że potrzebuje pomocy i rozpoznał w uzdrowicielu - Jezusie, najpierw człowieka, potem proroka, a w końcu Syna Człowieczego godnego czci - wskazywał, tak sądzę, że nie był on zamknięty w ciemności egocentryzmu i niewiary. Otwartość i wiara, możnaby pomyśleć, zwykle nie prowadzą do ciągłego narzekania, skarżenia się i gderania.

Tak więc niewidomy od urodzenia, podobnie jak samarytanka z Ewangelii z poprzedniej niedzieli, lepiej pasowałby do ubogich, jak wierzę, którzy według Św. Wincentego -- jakieś 1655 lat później -- posiadają prawdziwą religię, żywą wiarę, którzy "wierzą z prostotą, bez przebierania i wybierania, słuchają poleceń, są cierpliwi w przeciwnościach, które napotykają jako Wolę Bożą".Bowiem, bardzo podobnie do ubogich chłopów w czasach św. Wincentego, człowiek niewidomy od urodzenia nie tylko znosił cierpliwie i zrezygnowanie niepewności i zmienne koleje życia ale także był na łasce wyższej władzy, władzy umocnionej przez tych, którzy myśleli, że wiedzą więcej niż ktokolwiek inny i którzy zarezerwowali dla siebie ostateczne zdanie w kwestiach duchowych.

I w najdrobniejszym szczególe ci domniemani liderzy nie podejrzewali jak głęboka jest ich niewiara myląc się w swoich wnioskach. Po pierwsze, że fizyczna ślepota oznaczała grzeszność. Po drugie, że Jezus nie mógł pochodzić od Boga tylko dlatego, że nie przestrzegał Szabatu w sposób jaki według nich powinien być przestrzegany. Byli tak bardzo przekonani co do swojej racji i wręcz arogancko pewni swej wiedzy, że byli pewni, iż wiedzą wszystko i znają każdego, włączając Mojżesz i samego Boga. W ten sposób pozbyli się wiary, niepotrzebnej ze względów praktycznych. To czego nie potrafili pojąć wyśmiewali, gardzili tym i ukrywali. Z pewnością nigdy nie przyszło im na myśl ich wiedzy i kategorie myślenia są niewłaściwe. Twierdzili, że widzą i byli przekonani, że nie są ślepi, a przez to ich grzech trwał w nich.

Lecz dzięki poczuciu wiary i łaski, Jezus odwołuje się do wierzących którym udzielił chrztu, że nawet jeśli to człowiek chrzci to mogą spocząć w przekonaniu, że chociaż są niewidomi będą widzieć, ponieważ Jezus uzdrowi ich przy chrzcielnicy i ulepi na nowo z taką samą siłą z jaką Bóg ulepił z gliny Adama (por. SC 7, Katechizm Kościoła Katolickiego 91-93; a także John R. Donahue SJ "Thirsting for Light and Life" w "America" z 4 lutego 2008) i choć w ciemności mogą prawdziwie rozjaśnieć w Panu, chociaż śpiący rozbudzą się i z martwych powstaną, ponieważ Chrystus obdarzy ich światłem.

To Jezus ich odnajduje a nie oni odnajdują Jezusa. Wypchnięty i odrzucony wielokrotnie (por.Mk 8,31; Łk 4,28; Hbr 13,12-13) sam szuka odrzuconych i wybiera ich, ale nie na podstawie ich lichego wyglądu ale wnętrza ich serc. Jezus rozdiela swój Duch pośród wszystkich wybranych, nie pomijając tych, którzy z ludzkiego punktu widzenia, nie nadawaliby się do wyboru lub byliby na szarym końcu. To właśnie z nimi Jezus utożsamia się, ogłasza ich błogosławionymi bowiem do nich należy Królestwo Niebieskie. A w dniu ostatecznym nagrodzi lub potępi każdego według tego co zrobił lub czego nie zrobił najmniejszym z braci i sióśtr -- najmniejszych spośród pijących z kielicha, z którego On pił i ochrzczonych chrztem, którym On był ochrzczony, posłuszny twardemu i szorstkniemu traktowaniu, gnębiony nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony,jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich. (Iz 53,7)