Sections

WincentyWiki:Rozważania/ II NIedziela zwykła , Rok A

II Niedziela Zwykła, Rok A

Dzisiejsze czytania: Iz49,3,5-6; 1Kor1,1-3; J1,29-34


Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata


W Ewangelii słyszymy Jana Chrzciciela, który, przedstawiając Jezusa światu, woła: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata!" W Biblii, podobnie jak wielu innych kulturach 'baranek - jagnię', to symbol niewinności. Baranek nie może czynić zła, lecz jedynie go doznawać. Idąc za tym symbolem, św. Piotr w swym pierwszym liście nazywa Chrystusa "Barankiem bez skazy" (1,19), "lżony, nie lżył; cierpiąc, nie groził" (2,23). Inaczej mówiąc, Jezus par execellence, jest Niewinnym, który cierpi.

Napisano, że cierpienie niewiniątka "jest skałą ateizmu." Po Auschwitz, problem cierpienia niewinnych został przedstawiony w jeszcze ostrzejszy sposób. Na jego temat napisano wiele dramatów i powieści. Można poczuć się jak widz procesu, w którym głos sędziego wzywa oskarżonego do powstania. Oskarżonym w tym wypadku jest sam Bóg.

Co wiara ma do powiedzenia o tym wszystkim? Przede wszystkim, że my wszyscy, wierzący i niewierzący musimy koniecznie przyjąć postawę pokory, ponieważ, jeżeli wiara nie jest zdolna, by "wyjaśniać" cierpienie, powód jest mniejszej wagi. Cierpienie Niewinnego jest czymś zbyt czystym i tajemniczym, by ująć je jednym z naszym słabych "tłumaczeń". Jezus -- który, na ile pozwalają daleko idące wyjaśnienia, z pewnością miał o wiele więcej od nas -- widząc cierpienie wdowy po Naimie i sióstr Łazarza nie potrafił nic więcej jak tylko okazać wzruszenie i zapłakać.

Chrześcijańska odpowiedź na problem niewinnego cierpienia zawiera się w jednym imieniu: Jezus Chrystus! Jezus nie przyszedł dać nam specjalistycznych tłumaczeń tematu cierpienia. Przyszedł wziąć w milczeniu to cierpienie na siebie. Jednakże, biorąc je na siebie, zmienił całkowicie jego znaczenie: ze znaku przekleństwa uczynił narzędzie odkupienia. Nawet więcej. z cierpienia uczynił najwyższą wartość, najwyższy porządek wielkości w tym świecie. Przez grzech, prawdziwa wielkość ludzkiego stworzenia mierzona jest przez fakt noszenia najmniejszej możliwej winy i największej możliwej kary. Sedno tkwi nie w cierpieniu i niewinności rozpatrywanych oddzielnie lecz w ich współistnieniu w jednej osobie. To jest cierpienie, które przybliża nas do Boga. W rzeczywistości, tylko Bóg, jeżeli cierpi, to cierpi jako niewinny w sensie absolutnym.

Jezus, jednakże, nie tylko nadał znaczenie niewinnemu cierpieniu, przyznał mu też nową moc, tajemniczego owocu. Spojrzyjmy na co wypłynęło z cierpienia Chrystusa: zmartwychwstanie i nadzieja dla całego rodzaju ludzkiego. Spójrzmy też na to co dzieje sie wokół nas. Jak wiele energii i bohaterstwa idzie często w parze z akceptacją upośledzonego dziecka, przez lata złożonego chorobą! Jak wiele nieoczekiwanej solidarności ją otacza! Jak wiele, skądinąd nieogarniętej zdolności do miłóści!

Jednak, kiedy mówimy o niewinnym cierpieniu, najważniejsze to nie wyjaśniać je, lecz by naszymi działaniami i zaniedbaniami tego cierpienia nie powiększać. Ale nie wystarczy jedynie nie powiększać cierpienia. Musimy starać sie złagodzić to, które już istnieje! Pewnego dnia, jakiś człowiek spotkał na drodze zmarzniętą dziewczynkę, płaczącą z głodu i chłodu. Widząc ją zawołał w swym sercu do Boga: "Boże! Gdzie jesteś? Czemu nie uczynisz czegoś dla tej dziewczynki?" I Bóg mu odpowiedział: "Zrobiłem już coś dla niej -- przysłałem Ciebie!"

>>>>>>>>>>>>>>

  • [przekład z angielskiego za ZENIT.ORG wersja oryginalna dostępna pod adresem. Autorem rozważania jest O.Raniero Cantalamesa, OFM Cap (kaznodzieja Domu Papieskiego). Tłumaczenie wersji polskiej toma