Sections

WincentyWiki:Rozważania/ II NIedziela Wielkiego Postu , Rok A

II Niedziela Wielkiego Postu, Rok A

Dzisiejsze czytania: Rdz 12,1-4a; 2Tm 1,8b-10; Mt 17:1-9


«Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia» (J8,12)

Jak powiada stare opowiadanie, dawno , dawano temu żyłą sobie gdzieś w Chinach wdowa, która stracił swojego jedynego syna. Głęboko dotknięta i załamana śmiercią syna szukając współczucia w bólu kobieta szukała rady mędrca. Stary mędrzec wysłał ją, aby poszukała najrzadszego z nasion gorczycy. a gdy je znajdzie to On przyrządzi dla niej z tych ziaren uzdrawiający napój.

Kobieta poszła więc szukać nasion gorczycy. Nie znalazła ich w rodzinnej wiosce. Poszła szukać w innych miejscach, lecz odpowiednich ziaren nie można było nigdzie znaleźć.

W większości domów, które wdowa odwiedziła w poszukiwaniu nasion napotkała ból i nędzę. Poruszona taką sytuacją zostawała w danym miejscu krócej lub dłużej by wyrazić współczucie i pomóc.

Im bardziej wdowa skupiała na stracie i bólu napotkanych osób tym mniej zajmowała się swoimi zmartwieniami i stratą. A kiedy w końcu jej smutek całkowicie zniknął, wdowa zrozumiałą, ze już nie potrzebowała uzdrawiającego napoju i jakiś ziaren gorczycy. W ten sposób zrozumiała na czym polegała recepta zapisana jej przez mędrca.

Wdowa z tej przypowieści symbolizuje, według mnie, każdego kto próbuje uniknąć tego, co ks. Robert P. Maloney CM (poprzedni Superior Generalny) nazywa "śmiercionośnym niebezpieczeństwem", nazwijmy to niebezpieczeństwem, które "stopniowo będziemy przesuwać w stronę samowystarczalności zasłaniającej nam widok naszych potrzeb względem drugich i ich potrzeb względem nas"(patrz:List Przełożonego Generalnego na Wielki Post 2002, wersja angielska). Innymi słowy, jest każdym, kto widzi zarówno swoją potrzebę innych i odwrotnie wiodąc do pokonania ciemności. NIe jest to wizja nie mająća nic wspólnego z wizją jaką miała św. Wincenty a Paulo. "Ostatecznie, po ponad trzech latach" -- jak pisze o Św. Wincentym Jacques Delarue -- "ukazał się w pełnym świetle, umocniony raz na zawsze w wierze, w dniu, w którym ślubował poświęcić resztę swego życia ubogim..." (The Holiness of Vincent de Paul © 1960, Geoffrey Chapman, Ltd).

Wdowa reprezentuje każdego wierzącego, który uznaje Abrahama za swego ojca. Kiedy jeszcze Abram, ojciec wierzących, wyszedł z ziemi swoich przodków i z domu swego ojca w stronę nieznanego i niepewnego terytorium, opierając się jedynie na sile obietnicy błogosławieństwa. Abraham podążył wbrew wszystkim ludzkim skłonnościom do samozaufania w kierunku całkiem Innego, który wezwał go i wzywa również nas, "nie według naszych działań, ale według swojego zamysłu..." Abraham był dokładnym przeciwieństwem tych, których Św. Wincenty charakteryzował jako "rozpieszczone ludziki … którzy mają ograniczony punkt widzenia, którzy skupiają swój wzrok i plany na bliskim horyzoncie i zamykają się w sobie jakby byli główką szpilki. Oni nie chcą zostawić miejsca, w którym są, a jeżeli pokazujesz daleko przed nimi, nie wychodzą, by na to spojrzeć, śpieszą się by szybko wrócić do swojego świata jak ślimak do muszli” (Konferencja z 6 grudnia 1958 cytowana przez Jacques Delarue).

Wdowa jest jak Carmen, która, na swó własny rachunek, uciekła do Francji z Hiszpanii w wieku 22 lat, z powodu kłopotów politycznych, mając tylko 100 peset w kieszeni i bez pomocy tych, którzy do czasu jej ucieczki byli jej towarzyszami (Cristianisme I Justicia Booklets, no. 103, Październik 2001, Barcelona).Wkrótce bez pieniędzy i bez pracy, doznała głodu i ekstremalnego chłodu. Gdyby nie pomogli jej sutenerzy, prostytutki i kieszonkowcy utonęłaby w swoim własnym wewnętrznym chaosie. Od tych zmarginalizowanych ludzi z czerwonej dzielnicy — jak Carmen wyznaje — nauczyła się, oprócz wielu innych rzeczy, że tylko biedny wie jak dać naprawdę, ponieważ on sam wie jak dar przyjąć, że biedny, ponieważ nic nie ma nie może dać nic więcej od siebie samego. I Carmen dodaje, że, będąc tak jak oni nie zapomina ukrzyżowanego Chrystusa i w ten sposób to staje się dla niej możliwe , dzięki Łasce Bożej, być chrześcijanką w Europie.

Wdowa wskazuje na Jezusa, rannego uzdrowiciela. Chociaż ukochany Syn Boga, Jezus nie został oszczędzony (Rz. 8,32), lecz za nas wszystkich wydany. Jako Cierpiący Sługa proroka Izajasza, Jezus cierpiał i umarł — poza bramami miasta, jak czytamy w liście do Hebrajczyków (Hbr 13,12) — i znów powstał. W ten sposób uczy nas z czego chrześcijańska transformacja albo przemienienie się składają, wskazuje gdzie się mamy zatrzymać i gdzie zakońćzyć wspinaczkę ku prawdziwej Chwale. Wyzwalająć nas przez swą śmierć i zmartwychwstanie, Zbawiciel Świata wypełnił do perfekcji Prawo i Proroków. Tak więc, jakby kierowani głosem wydobywającym się z obłoku, sluchamy Jezusa i głosimy jego śmierć aż powtórnie przyjdzie. Przyjmujemy prawdę, że przez cudowne podniesienie hostii i kielicha -- oddajemy cześć i chwałę Wszechmogącemu Ojcu, przez Chrystusa, w Chrystusie i z Chrystusem, w jedności z Duchem Świętym -- tylko po ukazaniu wierzącym hostii i kielich nad którymi wypowiadane są słowa formuły przeistoczenia: "To jest ciało moje, któe za was bezie wydane... To jest kielich krwi mojej... za was wszytskich wylanej" (Modlitwa Eucharystyczna, por. rubryki 91, 92 i 95 Porządku Mszy św. Mszału Rzymskiego Soboru Watykańskiego II)

Nie trzeba dodawać, że historia zbawcza Jezusa daleko wyprzedza w jakikolwiek sposób przypowieść o chińskiej wdowie.