Sections

WincentyWiki:Rozważania/XI Niedziela Zwykła, Rok A

XI Niedziela Zwykła, Rok A

Dzisiejsze czytania: Wj 19,1-6a; Rz 5,6-11; Mt 9,36-10,8


TwelveApostles-Icon.jpg

«Idźcie i głoście: "Bliskie już jest królestwo niebieskie". Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie» (Mt 10,8).


I tak powołał Jezus dwunastu. Zwykłych ludzi,poborców podatków, rybaków, rzemieślników, handlarzy. Nie szukał posród uczonych, szlachetnie urodzonych, wysokich rangom autorytetów. Zwykłych ludzi o różnej przeszłości, niekoniecznie wykształconych. Oderwał ich od codziennych prac i posłał ich by głosili Dobrą Nowinę o Królestwie Bożym.

Apostołowie byli tacy jak wielu z ich otoczenia. Nie wyróżniali się wiedzą, urodą czy popularnością. Ale wyróżniali się wiarą. Poszli za człowiekiem, który powiedział im "pójdź za mną". I oni poszli. Dla Jezusa nie było ważne czy byli grzesznikami czy nie. Czy pochodzili kapłańskiego rodu lub czy zasiadali w Sanhedrynie. On sam przyszedł na świat w ubogiej stajence. Wychował się w domu galilejskiego rzemieślnika. Sam był zwykłym człowiekiem. Dla faryzeuszy i uczonych w piśmie Jezus był tylko synem cieśli z Galilei. Dla ubogich w judejskich czy galilejskich miejscowościach był prorokiem. I był taki jak oni. Jadł z nimi, pił z nim, odpoczywał z nimi. Przyniósł im nowinę o Królestwie Bożym. I rzesze spotkanych uwierzyło mu. Czy gdyby ubrany był jak faryzeusz lub arcykapłan, gdyby mówił wyniosłym, naukowym językiem, odwiedzał wyłącznie domy możnych i uznających się za religijnych słowa o Królestwie Bożym spotkałyby równie żyzny grunt? Czy, mówiąc językiem pisma, "żniwo byłoby takie obfite"?

W chwili powołania, apostołów było dwunastu. A owiec szukających pasterza wielokrotnie więcej, znękanych i porzuconych (por. Mt 9,36). Każdy, kto kiedykolwiek widział stado owiec wyprowadzane ma pastwisko ma przed oczami ten widok. Stłoczone zwierzęta idące przed siebie za tymi, które ich prowadzą. Wystarczy, ze przewodnik na czas nie zareaguje, dłużej się zawaha i stado rozpierzcha się. Wystarcza jeden pasterz, czasem dwóch, wystarcza jeden czy dwóch przewodników i stado idzie do celu w całości. Nikt nie gubi się.

Od czasów wydarzeń w Galilei, niewiele się zmieniło. Jest ogromna rzesza spragnionych, znękanych, porzuconych i poszukujących i są pasterze i przewodnicy dani im przez Jezusa. Potrzeby nie maleją. Przeciwnie. Zmieniają się. Żniwo staje się coraz obfitsze, a żniwiarzy potrzeba coraz więcej, aby plon był obfity, nie zmarnował się. Aby przyniósł pokarm dla wszystkich spragnionych.