Sections

WincentyWiki:Rozważania/Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła, Rok A

Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła, Rok A (XIII Niedziela Zwykła)

Dzisiejsze czytania: Dz 12,1-11; 2Tm 4,6-9,17-18; Mt 16,13-19


Piotr-Pawel-(ElGreco).jpg

«Ty jesteś Piotr - Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie» (Mt 16,18-19)

«Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie Ewangelii i żeby wszystkie narody je posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię, przyjmując do swego królestwa niebieskiego» (2Tm 4,17-18)


Oto dwa filary Kościoła. Jeden trzyma klucze do Królestwa Niebieskiego. Drugi, dba o to, by Ewangelię słyszały wszystkie narody. Dwa różne posłannictwa ale jeden cel. Dwaj bardzo rózni i wyjątkowi ludzie. A jednocześnie tacy zwyczajni. Powiedzielibyśmy "z przesłością". Niektórym, w bardzo ludzkim rozumieniu, wydawałoby się pewnie, że takie pierwszoplanowe postaci Kościoła, z taką władzą i takim autorytetem powinny być nieskazitelne. Żeby nie można było w ich przeszłości znaleźć nic krępującego czy nawet kompromitującego. A jednak...

Z przekazów wiemy, że Piotr był człowiekiem dość porywczym, w gorącej wodzie kąpany. Możnaby nawet powiedzieć, ze najpierw robił, a potem myślał, czemu sam wielokrotnie dawał przykłady. Z jednej strony powiedział, «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego» (Mt16,16), a niedługo potem tak sie zapędza, że Jezus karci go - «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą» (Mt 16,23). Kiedy szedł po wodzie, niemal nie utonął, bo wiara jego się zachwiała (por. Mt 14,22-32). Gdy Jezus chce obmyć mu stopy, wzdryga się. Dopiero wyjaśnienia Jezusa powodują, że chce aby obmyć mu nie tylko stopy ale i całe ciało (por. J 13,5-15). A przede wszystkim wypiera się Jezusa, jak zostało to zapowiedziane, chociaż zaprzysięgał się, ze tego nie zrobi (por. J 13,36-38; Mt 26, 69-75).

Piotr to skała, na której Jezus buduje Kościół swój. Ale to jakaś taka marna ta skała, wydaje się, patrząć na jego wzloty i upadki, na jego brak wiary i niepweność. Może lepszym przywódcą byłby Jan - ulubiony uczeń. Może nawet Judasz, bo biegły w ekonomiczny sprawach był. Może synowie Alfeusza, a może Mateusz. Lecz wybór Jezusa to nauka dla nas. Opoka Kościoła to nie najmądrzejszy, wszechwiedzący, dobry, bohaterski czy przystojny z uczniów. To zwykły, przeciętny człowiek, popełniający błędy tam, gdzie my byśmy je popełnili, potykający się na tych samych kamieniach, na których my byśmy sie potknęli. Gdyby Piotr był nieskazitelny, nobilitowany, bohaterski to moglibyśmy spokojnie uznać, ze Kościól jest dla ideałów, świętych, bohaterów i uprzywilejowanych. Taki Kościół ani nie przetrwałby przeciwności, ani nie rozprzestrzenił się na cały świat. Taki Kościół powstałby z ludzkiego myślenia, anie z Bożego, jak wypomniał Piotrowi Jezus (por. Mat 16,23).

Jednak Kościół oparty na Piotrze - Skale nie jest Kościołem wyłącznie dla świętych. To także Kościół zagubionych, wątpiących, nerwowych i porywczych i tchórzliwych, takich jak my i sam św. Piotr. Skały kruszeją, liny parcieją, drewno próchnieje, a Kościół trwa, zbudowany z takich materiałów, które nie niszczeją. Rozrasta się szybciej niż upada. A wszytko przez łaskę, która jest jego spoiwem.

To dzięki łasce tchórz nabiera odwagi by dać świadectwo wiary. Łaska sprawia, ze nieuczony nabiera mądrości do kierowania młodym Kościołem. Ta sama łaska uczy porywczego cierpliwości i wytrwałości. Łaska zmieniła Piotra w przywódcę młodej wspólnoty. To dzięki łasce stał sie dobrym i zdecydowanym sternikiem łodzi na wietrze, sprawiedliwym sędziom w codziennych sporach. To łaska wzbudziła w Piotrze odpowiedzialność za powierzoną trzodę.

Z drugiej strony Paweł. Nie jest tak prostym człowiekiem jak Piotr. Wykształcony, przystojny, wychowany w szanowanej rodzinie. Na dodatek obywatel Rzymu. Człowiek wolny. Racjonalnie nastawiony do świata. Ale jednocześnie trochę romantyczny, z głową w chmurach jak wielu młodych ludzi, nie tylko w jego czasach. Ale ta jego głowa byłą pełna pomysłów i dzięki temu nie był sztywny jak wielu intelektualistów i był żądny świata, działania. Roznosiła go romantyczna energia. Robił to co czuł, a potem dopiero myślał o tym co robi. Był gorliwy i lojalny. I jako Szaweł z Tarsu i jako Paweł- Apostoł Narodów.

Nie znał Jezusa. Nie był jego uczniem takim jak Piotr. Ale Jezus go wybrał. Na drodze do Damaszku. Wcześniej uzbrojony w miecz, oddział zbrojny i odpowiednią świtę lojalnie wypełniał polecenia swoich mocodawców. Walczył z młodym Kościołem, który budował Piotr. Ale czy był oprawcą? Czy był przestępcą? Wypełniał rozkazy. Kierował sie zasadami w jakich został wychowany. Do czasu, kiedy jechał do Damaszku. Jeden wyjątkowy moment. Chwila. Blask. Olśnienie. Spotkanie. To najważniejsze spotkanie w życiu Szawła. I najważniejsze w życiu Kościoła. Tego tworzonego w Jerozolimie. I tego, którego jeszcze nie było a miał sie narodzić.

Wiele osób sądzi, że Paweł wymyślił chrześcijaństwo takie jakie znamy. Ale jednocześnie chrześcijaństwo Chrystusa nie jest takim chrześcijaństwem jakie my znamy, obwarowanym całym swoim instytucjonalizmem. Niewątpliwie, gdyby nie Paweł, nie byłoby współczesnego Kościoła jaki znamy i w jakim uczestniczymy. Paweł otworzył Kościół na świat, bardziej niż to postrzegamy, Nie jest istotne ile krajów i ludów odwiedził. jak długo przebywał wśród tych różnych kultur i narodów. Ważne jest, że przebywał. Tak jak jak wolą Boga było, aby fundamentem Kościoła w Jerozolimie był prosty, porywczy i tchórzliwy rybak z okolic Tyberiady. Tak wolą Boga było zatrzymać Szawła na drodze do Damaszku. Wolą Boga było dać temu gorliwemu oponentowi Kościoła nowe oczy i nowy umysł. Zmienić go z Szawła na Pawła. Szaweł-Paweł był Bogu potrzebny. Potrzebny w planie zbawienia, o czym sam Paweł mówi w liście do Tymoteusza: "Pan stanął przy mnie, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie Ewangelii, żeby wszystkie narody je posłyszały" (2Tm 4,17)

Gdyby Bóg nie wybrał Pawła, prawdopodobnie Kościół rozwijałby się jako zamknięta wspólnota, nieco krótkowzroczna. Najbardziej było to widać w sporze między Pawłem a Piotrem na temat obrzezania - czy ochrzczeni powinni też być obrzezani (bo obrzezani byli hebrajczycy) czy wystarczy, że chcą być członkami wspólnoty Jezusa (grecy, rzymianie i inni). Gdyby w tym sporze nie było Pawła pozostalibyśmy na etapie Kościoła Jerozolimskiego. Oczywiście, Paweł miał też ważny atrybut w ręce - był wykształcony w kulturze greckiej, był obywatelem rzymskim przez co miał swobodę poruszania się po całym imperium. Piotr, najprawdopodobniej nie porozumiewał sie innymi językami niż aramejski czy hebrajski. Z konieczności znał łacinę, ale nie wiadomo na jakim poziomie. Paweł znał grecki, prawdopodobnie lepiej niż hebrajski, bowiem większość jego pism powstała w tym języku. Znał też łacinę i znał kulturę greków i rzymian. Decydując się na wycieczki po basenie Morza Śródziemnego było mu łatwiej. Piotr w tej misji by się nie sprawdził. Możliwe, ze to dlatego Bóg wybrał Pawła.

W języku współczesnym, w dużym uproszczeniu, moglibyśmy powiedzieć, że Piotr był premierem, a Paweł ministrem spraw zagranicznych w rządzie Jezusa. Obaj robili to co potrafili i do czego obdarzeni zostali przez Ducha łaski dla dobra wspólnoty Jezusa. Obaj są wzorem do naśladowania. Jednak nie przez naśladowanie asekuranctwa, strachliwości, popędliwości czy też gorliwości w zwalczaniu wrogów, romantycznej wolnej amerykance lub przeintelektualizowanej ewangelizacji. Obaj są naszym wzorem i przewodnikiem na drodze łaski. Tej samej, która sprawiła, że Piotr przestał być strachliwy i małej wiary. Tej samej, która dała mu moc by stać sie głową Kościoła. Tej samej, która prowadziła Pawła do narodów imperium rzymskiego. Która postawiła Pawła przed słuchaczami na areopagu, która ocaliła go burzy na morzu i katastrofy statku.

Piotr i Paweł to dla nas wzorce naszej ewangelizacji. Tej wewnętrznej - nie wyprzeć sie Boga, przejść po wodzie wierząc, że Bóg nas prowadzi, tej, która da nam siłę do powiedzenia "Ty jesteś Mesjaszem" i tej zewnętrznej - "idźcie i głoście światu Ewangelię, aż na krańce świata. To jest nasz misja i nasze zobowiązanie. A postaci Piotra i Pawła mają nam w tym dopomóc. Bo oni byli tacy jak my - niekiedy grubiańscy, niekiedy egoiści, niekiedy kąpani w gorącej wodzie, niekiedy porywczy i gwałtowni niekiedy małej wiary, grzeszni i z cierniem w kościach, którego Bóg nie chce zabrać.

Dzisiaj rozpoczynamy w Kościele Powszechnym Rok św. Pawła. Z racji jego dwutysięcznej rocznicy urodzin. Ten rok jubileuszowy to też rok łaski danej nam w imię Apostoła Narodów, twórcy Kościoła misyjnego. To czas naszej refleksji, naszej modlitwy i naszej pokuty. Bo gdyby nie było Pawła, nie byłoby Kościoła jakim go znamy. Nic nie byłoby takie jakie jest teraz.

--Toma' 16:23, 30 cze 2008 (EDT)