Sections

WincentyWiki:Rozważania/I Niedziela Wielkiego Postu, Rok C

I Niedziela Wielkiego Postu, Rok C

Dzisiejsze czytania: Pwt 26,4-10; Rz 10,8-13; Łk 4,1-13


CZAS PUSTYNI

Na początku 40-dniowego okresu Wielkiego Postu, który rozpoczęliśmy w ubiegłą Środę popielcową, Liturgia dzisiejszej 1 niedzieli Wielkiego Postu ukazuje nam Chrystusa przebywającego 40 dni na pustyni. To zestawienie trwającego 40 dni Wielkiego Postu z 40-dniowym pobytem Chrystusa na pustyni nie jest dziełem przypadku. Liturgia chce nam przez ten fakt uświadomić, że dla chrześcijanina czas Wielkiego Postu winien być czasem pustyni. I nie chodzi tu wcale o jakieś geograficzne przestrzenie, typu pustyni Gobi czy Sahary, ale o duchowe odejście, oddalenie, odsunięcie się na chwilę od tego wszystkiego, co stanowi naszą codzienność, aby z tego oddalenia, perspektywy, z boku, spojrzeć na nasze dotychczasowe życie z Bogiem i ludźmi. Bo człowiek musi naprawdę być sam, niejako na pustyni, aby samemu sobie dać odpowiedź na kilka zasadniczych pytań dotyczących życia religijnego na co dzień.

Pustynia odgrywała ważną rolę w tradycji religijnej Izraela. Jest to ziemia, której Bóg nie błogosławi; jest to miejsce przeklęte i nieurodzajne, gdzie człowiek pozbawiony jest normalnej obrony, gdzie musi walczyć z wrogimi siłami, gdzie jest doświadczany i czuje się bezradny, niezdolny do pokonania przeciwności i zmuszony jest prosić Boga o zmiłowanie. Jezus, podobnie jak lud po wyjściu z Egiptu, musi doznać samotności, walki ze złem i całkowicie zaufać swemu Ojcu, mimo wszystkich pokus ludzkich i światowych.

Ukazanie nam w 1 niedzielę Wielkiego Postu Chrystusa przebywającego na pustyni jest dla nas przestrogą i objawieniem. Zostaliśmy ostrzeżeni, że okres Wielkiego Postu jest trudniejszy od innych okresów roku liturgicznego. Wskazanym jest, abyśmy w tym czasie, bardziej niż kiedykolwiek, zdawali sobie sprawę z naszych słabości, niedociągnięć i niezdolności do ich przezwyciężania. Musimy zdawać sobie sprawę, że w tym czasie trudno nam będzie uzgadniać nasze życie ze słowem Bożym, które będzie się nam wydawało obce i niepotrzebne bardziej niż kiedykolwiek.

A musimy w tym okresie Wielkiego Postu, w odosobnieniu, w głębi duszy, w ciszy serca, niejako na pustyni, odpowiedzieć sobie przede wszystkim na problem chleba, tzn. odpowiedzieć musimy na pytanie o to wszystko, co stanowi podstawę naszego materialnego bycia i istnienia, czyli wartości jedzenia, ubrania, mieszkania, pracy…itp. Bowiem można się zagubić w poszukiwaniu chleba, ale też można zachować dystans do głodu dóbr konsumpcyjnych. Można się stać niewolnikiem chleba. Można chlebem zniewolić innych. Można chleb wymienić na wolność, ale można też chlebem kupować innych. Można z chleba uczynić dar, ale można też z niego zrobić kajdany. Można chleb składać w ofierze, ale można też dobra duchowe złożyć w ofierze łapczywej konsumpcji. Odpowiedź jest bardzo ważna, bo decyduje nieraz o dalszej drodze życia.

Następnie w głębi duchowej pustyni trzeba rozstrzygnąć w sobie problem znaczenia. Jak wyobrażam sobie, kim będę, co osiągnę. Za jaką cenę osiągnę wyniesienie, urząd, stanowisko, tytuł? Czy rozegra się to w tych wspaniałych brzmieniach: służyć to znaczy królować – królować to znaczy służyć? Albo rozegra się to w tych groźnych snach o wyróżnieniu, uznaniu, na płaszczyźnie tego wszystkiego, co zabiera sen, i nie tylko własny; niszczy siły, i nie tylko własne; co jest gotowe poświęcić nawet życie, i to też nie tylko własne. A przy tym wszystkim pojawia się podstęp, kłamstwo, intryga, zawiść, które żywią się ofiarami ludzkich sił, wiary, pokoju serca…

Wreszcie na pustyni, w głębi własnego serca trzeba rozstrzygnąć problem władzy. Tej władzy, jaką się ma z racji urzędu, stanowiska, nominacji, nawet rodzicielstwa. To jest pokusa panowania nad innymi. Jeśli nie jest złem, by człowiek panował nad wszelkim stworzeniem, to nad człowiekiem może panować tylko Bóg. A czy tak jest naprawdę w naszym życiu? Wszelka namiętność, która nad nami panuje i pozbawia nas wolności jest bałwochwalstwem, bo wtedy człowiek jest jej niewolnikiem. Tak pojęte bałwochwalstwo rozciąga swoje macki na wszystkie dziedziny naszego życia, a przy tym jest wyrafinowane, skryte i mocne. Tym większy ma wpływ na człowieka, im zręczniej zasłania się zwodniczymi sloganami, typu: uwolnienia od przesądów, wolności postępowania, nowoczesności, lub innymi hasłami głośnymi i zwodniczymi. Uznać zwierzchnią władzę Boga, to jedyny środek panowania nad sobą i nad światem.

Duch Święty wyprowadził Jezusa na pustynię, aby przebywał w krainie utrapienia i całkowitej niepewności ludzkiej. Jego zaufanie i zdanie się na Ojca pozwalają Jezusowi przezwyciężyć całą tę wrogość. Tu nie chodzi o osobistą walkę czy o przezwyciężenie pokusy mniej czy bardziej gwałtownej. Chodzi o całkiem coś innego: Jezus znajduje się w centrum walki wszystkich wrogich człowiekowi sił ziemskich i niebiańskich. Dzięki ich opanowaniu Jezus nie tylko doprowadza je do pojednania, ale również harmonijnie wprowadza je do nowego stworzenia, które rozpoczął swoim przyjściem na świat.

Niech uczestnictwo w Ofierze Eucharystycznej wzmocni nasze siły duchowe i odnawiając naszą łączność z Chrystusem, zwycięsko wychodzącym z czasu pustyni, uzdolni nas do pokonania naszych wewnętrznych pustyń, które zdarzają się nam nawet w największym tłumie ludzi, w ciasnej rodzinie. Bo czas pustyni, który na nas spada nieraz znienacka może równie dobrze być czasem łaski i pogłębienia życia religijnego. Amen.

powrót do biblioteki rozważań



  • Tekst homilii pochodzi ze zbioru ks. Stefana Uchacza CM, długoletniego wykładowcy w Instytucie Teologicznym Księży Misjonarzy w Krakowie i gorliwego rekolekcjonisty, pod tytułem: WIELKOPOSTNE WYZWANIA: HOMILIE NA NIEDZIELE WIELKIEGO POSTU, ROZWAŻANIA DROGI KRZYŻOWEJ', wydanego nakładem Wydawnictwa Instytutu Księży Misjonarzy (WITKM), Kraków 2006, ISBN 978-83-7216-614-2