Sections

WincentyWiki:Rozważania/III Niedziela Wielkanocy, Rok A

III Niedziela Wielkanocna, Rok A

Dzisiejsze czytania: Dz 2,14.22-28 ; 1P 1,17-21 ; Łk 24,13-35


«Po tym wszyscy poznają, ż:zeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali» (J 13,35)

We wpisie z 1955 zamieszczonym w swojej książce "Drogowskazy" ('Vägmärken' wyd. polskie 1967) Dag Hammarksjöld pisze:

Nawet przy najintensywniejszej działalności, to poczucie nierzeczywistości w tym,
który nigdy nie "zbliżył" się do drugiego.
Według starej bajki: ten, który został zaklęty w niewidzialnego lub przemieniony w bestię
może odzyskać swój ludzki kształt jedynie poprzez miłość kogoś drugiego.

To powiedzenie przypomina mi inne, które po raz pierwszy słyszałem jakieś czterdzieści lat temu. Brzmiało ono mniej więcej w ten sposób, że ktoś nie musi nic robić, ale powinien raczej stać , siedzieć i być na miejscu.

Innymi słowami, życie polega na czymś więcej niż na robieniu czegoś lub zaangażowaniu się w rozliczne działania.


Takie postępowanie można wytłumaczyć instynktem samozachowawczym i przetrwania, tak jak miało to miejsce w przypadku dwóch uczniów podążających z Jerozolimy do Emaus, rozczarowanych uczniów, którzy woleli opuścić miejsce porażki i zagrożenia i najprawdopodobniej byli tak samo wystraszeni jak ci, zamknięci gdzie indziej “ze strachu przed Żydami”. Działania mogą również być powodowane “troskami tego świata i ułudą bogactwa” Lecz cokolwiek za tymi działaniami stoi prowadzą one człowieka albo do oddzielenia się od słowa, albo spowodują uduszenie się słowem aż do końca lub do odrzucenia zaproszenia na wielką ucztę (Mt 13,21-22; Mk 4,17-19; Łk 8,13-14; Mt 22,5; Łk 14,18-20)

Intensywne działania doprowadzą nawet głupich i powolnych sercem do uwierzenia we wszystko o czym mówili prorocy. Czy Tomasz był tak zajęty, być może innymi rzeczami, przez co był nieobecny w trakcie wizyty Jezusa w Niedzielę Zmartwychwstania u zebranych uczniów, że przez to w konsekwencji stał się sceptyczny? Dwaj uczniowie z drogi do Emaus, przybici i rozczarowani, ponieważ ten, na którym oparli swoją nadzieję i zaufanie nie sprostał ich oczekiwaniom -- czy ich dyskusja, w celu znalezienia sensu tego wszystkiego co zdarzyło się Jezusowi, nie była sposobem przypomnienia powtarzanych przepowiedni, że konieczne będzie by Chrystus cierpiał by osiągnąć chwałę? Ci powolni sercem wiary najwyraźniej byli także jak te kobiety, które nie mogły doczekać ranka aby pójść do grobu Jezusa. "Te kobiety nie poszły tam wierząć w zmartwychwstanie. One nie poszły by sprawdzić czy grób jest pusty. Fakt, że wzięły ze sobą wonne olejki by namaścić nimi ciało pokazuje co spodziewały sie ujrzeć i to wbrew sześciokrotnym przepowiedniom zmartwychwstania w Ewangelii Łukasza" (InterVarsity Press Commentary w serwisie www.biblegateway.com).

Na szczęście dla bardzo aktywnych, którym pozostaje tylko uczucie, jakby bardziej dotkliwe, jak nierealne wszystko wydaje się być, włączając także tych, którzy zatracają się w poświęceniu się budynkom, organizacjom lub kiekończącym się bankietom, przemowom, posiedzeniom komisji czy kwestom (por. Fulton J. Sheen, The Priest Is Not His Own na books.google.com) istnieje remedium dostępne w rzeczywistej obecności i miłującej wspólnocie.

Jezus stoi, siada lub jest jak inni, którzy z nim stoją lub siedzą. On tam jest -- jeżeli mogę użyć słów Św. Augustyna -- wołając, krzycząc, przebijająć sieprzez głuchotę, migocąc, świecąc i rozjaśniajć ślepotę. W ten sposób zwrócił się do Marii Magdaleny po imieniu, przez co nie myli już ona Go z ogrodnikiem i rozpoznaje w Nim swojego Nauczyciela (J 20,16). Jezus odkrył przed dwoma uczniami Pisma i sprawił, ze serca ich zapałały, kedy rozmawiał z nimi w drodze. W końcu, otworzył ich oczy i pozwolił sie rozpoznać, kiedy siedzać z nimi przy stole "wziął chleb, pobłogosławił go, połamał i dał im". Ponadto przejął inicjatywę pojednania, przekazując znak pokoju tym, którzy pozostawili go uciekając i nawet wyrzekająć się go wtedy, gdy ich najbardziej potrzebował. Wówczas pokazał im swoje ręce i stopy, zachęcił do dotknięcia ich oraz, w dobrej wierze, poprosił o coś do jedzenia. Konskwentnie spożył też siedząć przy nich kawałęk pieczonej ryby jaki mu podali.

Jeżeli wiele objawień zmartwychwstania jest jakąś wskazówką, to w intymności wspólnoty -- prawdziwej obecnpości i łączności -- Jezus został rozpoznany. Umiłowani przez Jezusa i uzdolnieni to miłością zarówno do kochania Jezusa jak i kochania braci i siostry, tak jak on ich umiłował, uczniowie znani są z tego, że w ten sposób stają się prawdziwymi świadkami zmartwychwstania. Ich dzielenie się chlebem z głodnymi, udzielanie schronienia uciskanym i bezdomnym, przyodzianie nagich, nie odwracanie się od współziomków powoduje, że stają sie przedmiotem strachu, światowych niepokojów i pokusy bogactwa. Wszystko to świadczy o tym, ze Ten, znany juz przed stworzeniem świata teraz również się im objawia jako ich światło schodzące jak zorza (por. Iz 58,7-8). Wybierając odważnie drogę do Jerozolimy, drogę do życia, i stojąc, siedząc lub będąc blisko Jezusa i solidaryzując się z braćmi i siostrami, rany uczniów zostają uleczone, a oni sami są z pewnośćią uchronieni od grzechu i jego odczłowieczających zysków i reszty.