Sections

Kazachstan po roku - ks. Stanisław Chorągwicki CM ("Wiadomości Misyjne")

ks. Stanisław Chorągwicki CM[*]
“Kazachstan po roku” [**]


Zima była wyjątkowo ciepła. Lato już tradycyjnie, upalnie i suche. O innych porach roku nie wspominam ponieważ trudno ich dostrzec. Zatem bez odmrożeń, za to z umiarkowaną opalenizną, śpieszę przedstawić Wam drodzy sympatycy misji sytuacje na kazachskich stepach.

W maju powitaliśmy nowych misjonarzy. Są nimi Ks. dk. Matthias Drogsler oraz Pani doktor Wioletta Drogsler. Ks. diakon jest diakonem stałym a pani Wioletta jest jego małżonką. Przyjechali do Kazachstanu na 4 letni kontrakt ze Szwajcarii. Zamieszkali w Akkol. Przez czas pobytu w Kazachstanie będą prowadzić działalność katechetyczną oraz charytatywną. Są dla naszej wspólnoty niezastąpioną pomocą, oraz ciekawą podpowiedzią innych rozwiązań duszpasterskich.

Oczywiście nasz polski tradycyjny model duszpasterstwa, którym to posługujemy się wraz ze siostrami, nie jest zły, ani tym bardziej przeżyty. W Kazachstanie jednak potrzeba innych rozwiązań. Można je nazywać jak kto woli, powrotem do kościoła pierwotnego, lub "reformą" kościoła czy wprowadzaniem "nowych" form duszpasterskich.

Wyglądam przez okno i wypatruje nowego misjonarza ze Zgromadzenia księży Misjonarzy ks. Macieja Mecha CM. Właśnie dołącza do naszej wspólnoty w Szortandach. Ks. Maciek Pracował do tej pory w Sopocie i w Ignacowie pod Warszawą.

Dobrze oceniam miniony rok misji reewangelizacyjnej w Kazachstanie. Cieszę się, ze dobry Bóg pozwolił mi przeżyć ten rok właśnie na stepach i dziękuję mu za doświadczenia nabyte w ciągu tego roku, a było tego trochę.

Pierwszym spostrzeżeniem, jakim dziele się z wami są "nasze babcie". Jak na całym świecie są kochane. Właśnie dzięki nim, przetrwała wiara wśród zesłanych przecież przymusowo onegdaj, naszych parafian z Ukrainy. Do dzisiaj modlą się ze swoich starych i wyblakłych juz zeszytów, w których modlitwy przepisane są z książeczek swoich babć, lub zanotowane ze słuchu podczas wspólnych modlitw. Oczywiście spora część tych modlitw zapisana jest w języku polskim, są tez w ukraińskim i oczywiście rosyjskim.

Babcie zawsze były najważniejsze. W każdej wiosce wybierał się, lub samoczynnie została wybierana babcia, która, odpowiadała za religie. Tym właśnie różnimy się od Islamu, że to właśnie kobiety odpowiadają za przekazywanie wiary i mają wpływ na rozwój Kościoła. Zatem grupa babć lub babcia jest do dzisiaj, odpowiedzialna za modlitwę. Zresztą nie tylko za modlitwę, lecz również i za chrzty, poświęcenia, wszelkiego typu akcje zbiórki i błogosławieństwa jak również i za pogrzeby. I tutaj pojawia się paradoks.

Te same babcie, które z płaczem całują ręce długo wymodlonego i oczekiwanego kapłana, gdy taki się juz pojawia, zaczynają zgrzytać zębami. Co się dzieje?

Otóż po początkowej euforii, nagle okazuje się, iż nie wszystko zapamiętane i zanotowane we wspomnianych zeszytach jest poprawne i właściwe. Trochę to przypomina modlitwę mojej mamy, która jako mała dziewczynka modliła się o "świętych opucowanie" - nie rozumiejąc oczywiście co to takiego owych świętych obcowanie. Lub też modlitwę jednego z ministrantów na Ukrainie, który modlił się do Maryi "błogosławionaś ty między pieniądzami" - bo tak nauczył się właśnie od babci. Oczywiście takie modlitwy wypływają z pewnej rzeczywistości - często bowiem pucujemy świętych lub tez, o zgrozo temu kto by tak pomyślał, stawiamy Maryje między pieniadzami - zarabiając na pobożności Maryjnej, nikt jednak nie będzie się spierał iż takie modlitwy są niepoprawne i nie do przyjęcia.

Mam poważny problem wytłumaczyć babci, która od wieków zbiera na potrzeby wspólnoty, później dla księdza "pozertwowania" /pieniążki/ i żadna uroczystość religijna bez jej wiedzy w wiosce dziać się nie mogła, mało tego nikt nie może przyjść ani tez zadzwonić do księdza bez jej wiedzy, ze ja nie gryzę i każdy ma możliwość bezpośredniego kontaktu. Ze każdy może zamówić modlitwę czy tez intencje (wielu nie rozróżnia czym to się różni). Mało tego taka babcia, często bojąc się utracić wpływy bez wiedzy księdza chrzci dzieci. Zdarzył się nawet taki przypadek, że mój poprzednik przygotował dzieci do chrztu, przyjeżdża na umówiony dzień a babcia właśnie godzinę temu ochrzciła dzieci przed księdzem. Babcie święcą wodę, pokarmy, domy. Wodę trzeba wystawić na słońce w dzień św. Jana i juz mamy poświęconą. (zamierzam w tym roku na świętego Jana przejechać, jeśli tylko pogoda pozwoli, wszystkie wioski i jeśli zobaczę wiaderko z woda wszystko poświecę). Oczywiście na porządku dziennym jest odprawianie pogrzebów przez babcie. Zdarzyło mi się nawet ze spotkaliśmy się z babciami w jednej wiosce na skrzyżowaniu. Ja prowadziłem pogrzeb młodego chłopaka, który się powiesił /co według babć jest niedopuszczalne i eliminuje ich obecność na modlitwach/ a moje kochane babcie prowadziły pogrzeb zasłużonego starszego katolika.

Tak oto z babciami ciężko - a bez nich "nijak".



  • [*] ks. Stanisław Chorągwicki CM otrzymał święcenia kapłańskie w Krakowie w 2000 r. W 2008 rozpoczął pracę w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Szortandach, diecezja Astany w Kazachstanie. Wcześniej pracował na Ukrainie.
  • [**] Tekst artykułu został zaczerpnięty z Biuletynu "Wiadomości Misyjne" nr 2/2009 wydawanego przez Sekretariat Misyjny Zgromadzenia Księży Misjonarzy.
  • Więcej o dziele misyjnym Polskiej Prowincji Zgromadzenia Misji i polskich prowincji Sióśtr Miłosierdzia można dowiedzieć się odwiedzając stronę internetową Sekretariatu Misyjnego